Jastrzębie zabiegały Orły

13 maj 2012

W rozegranym w niedzielę 13 maja meczu 6. kolejki TopIigi drużyna Seahawks Gdynia wygrała w stolicy z Warsaw Eagles 34:24. Orły przegrały drugi mecz z rzędu i spadły na trzecie miejsce w tabeli Topligi. Dzięki piątemu zwycięstwu w sezonie Jastrzębie są obecnie drugie w najwyższej klasie rozgrywkowej futbolu amerykańskiego w Polsce.

Mecz koncertowo rozpoczęli goście, którzy po świetnym wykopie Macieja Siemaszko odzyskali piłkę na 40. jardzie od pola punktowego rywali. Jastrzębie potrzebowały raptem jednego zagrania w ofensywie by zdobyć punkty. Ponownie fantastycznie dysponowany Kyle McMahon podał do Josha LeDuca. Po podwyższeniu Jakuba Fabicha, po raptem 7 sekundach gry, gdynianie prowadzili 7:0. 

Gospodarze odpowiedzieli trzypunktową akcją po skutecznym kopnięciu z pola w wykonaniu Bretta Peddicorda, jednak druga seria ofensywna gości ponownie zakończyła się zdobyciem touchdownu. W pole punktowe drużyny ze stolicy wbiegł McMahon. Jeszcze przed końcem pierwszej kwarty warszawianie mieli okazję zmniejszyć prowadzenie gdynian. Najpierw piłkę dla Orłów, po zgubieniu jej przez gości, odzyskał Konrad Paszkiewicz. Chwilę później piękne podanie Kevina Lyncha na 50-jardowy zysk zamienił Tyrone Landrum. W następujących trzech próbach Eagles nie byli jednak w stanie podtrzymać swojej serii ataku i zdecydowali się na kopnięcie z pola. Tym razem, z 35 jardów chybił Peddicord.

Drugą kwartę Jastrzębie rozegrały po profesorsku. Kolejne dwa przyłożenia McMahona i jedno podanie za 6 punktów do LeDuca pozwoliły gościom objąć aż 31-punktowe prowadzenie. Pierwszy w tym sezonie mecz tych drużyn zakończył się 30-punktową wygraną Orłów. Jastrzębie miały więc szansę przechylić na swoją korzyść wynik dwumeczu z warszawianami. Jest to o tyle istotne, że o miejscu tabeli, po liczbie zwycięstw, decyduje bilans bezpośrednich starć. Pokaźna grupa fanów, którzy przyjechali ze swoim zespołem do stolicy głośno celebrowała kolejne udane zagrania swoich pupili.

Eagles zabrali się jednak mocno do pracy i na zaledwie jedną sekundę przed końcem pierwszej połowy mieli okazję do zdobycia punktów. Jednojardowy, zmyłkowy bieg wykonał Zbigniew Smyczyński i do przerwy goście prowadzili 34:10.

W drugiej połowie obraz gry uległ diametralnej zmianie. Dominować zaczęli warszawianie, którzy niesieni żywiołowym dopingiem swoich fanów zdobywali kolejne pierwsze próby, głównie dzięki znakomitym biegom Adama Nawrockiego. Na początku trzeciej kwarty Jastrzębie miały kolejną wyborną okazję do zdobycia punktów. Po ładnym biegu, tuż przed polem punktowym gospodarzy piłkę zgubił jednak Sebastian Krzysztofek. Odzyskały ją Orły i to one przystąpiły do próby zniwelowania strat. Niedługo później znakomitym, 16-jardowym biegiem za 6 punktów popisał się rozgrywający gospodarzy Kevin Lynch. Skutecznie za dwa podwyższył Nawrocki.

Czwarta kwarta ponownie dobrze rozpoczęła się dla Eagles. Piękną serię biegów Nawrockiego przerwała jednak kontuzja. Dzieła dokonał Jakub Juszczak, który jednojardowym biegiem zmniejszył prowadzenie rywali do raptem 10 punktów. Nieudana próba podwyższenia za dwa punkty oznaczała, że Orły potrzebowały dwóch akcji punktowych by remisować lub wyjść na prowadzenie.

Gdy pewne zwycięstwo powoli wyrywało się z rąk gości, przeprowadzili oni bardzo efektywną serię ofensywną. Kilka pierwszych prób pozwoliło zbić wiele cennych sekund z zegara meczowego. Na kilkadziesiąt sekund przed końcem meczu Orły ruszyły do desperackiej szarży. Długie podanie złapał Landrum. Wtedy o próbie kopnięcia za trzy punkty zdecydował trener warszawian Phillip Dillon. Peddicord ponownie chybił i stało się jasne, że ten mecz muszą wygrać gdynianie.

Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Seahawks 34:24.

- W pierwszej połowie zaskoczyliśmy Orły naszą znakomitą grą biegową, gdy wprost fantastycznie jardy zdobywał Sebastian Krzysztofek. Myślę, że Eagles spodziewali się, że będziemy dużo częściej podawać do przodu. Taktyka przygotowana przez naszych trenerów przyniosła spodziewane efekty - powiedział Kyle McMahon, rozgrywający Seahawks Gdynia. - Po przerwie mocno spuściliśmy z tonu. Popełniliśmy też wiele przewinień. Mimo tego udało nam się utrzymać bezpieczną przewagę i wygraliśmy zasłużenie - dodał McMahon.

- Przespaliśmy pierwsze dwie kwarty. Myślę, że część naszych graczy miało w tyle głowy wysokie zwycięstwo, które odnieśliśmy w pierwszym meczu z Seahawks. Takie myślenie na pewno nie wpływa pozytywnie na koncentrację. W pierwszej połowie szwankowało praktycznie wszystko - popełnialiśmy błędy w obronie, ataku i formacjach specjalnych - powiedział Phillip Dillon, trener Warsaw Eagles. - Jestem zadowolony z naszej gry po przerwie. Wygraliśmy drugą połowę 14:0, ale to nie wystarczyło do skompensowania strat z pierwszej - dodał Dillon.

Najjaśniejszymi postaciami w składzie Jastrzębi byli rozgrywający Kyle McMahon i running back Sebastian Krzysztofek.

W szeregach ofensywnych gospodarzy wyróżnił się Adam Nawrocki. W obronie brylował Konrad Paszkiewicz.

Swój kolejny mecz ligowy Eagles rozegrają 20 maja, gdy na wyjeździe zagrają z Dom-Bud Kraków Tigers. Tego samego dnia, w Gdyni Jastrzębie podejmą AZS Silesia Rebels.

 

Warsaw Eagles - Seahawks Gdynia 24:34 (3:14, 7:20, 8:0, 6:0)

I kwarta
0:7 przyłożenie Josha LeDuca po 40-jardowej akcji po podaniu Kyle’a McMahona (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)
3:7 27-jardowe kopnięcie z pola Bretta Peddicorda
3:14 przyłożenie Kyle’a McMahona po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)

II kwarta
3:20 przyłożenie Kyle’a McMahona po 15-jardowej akcji biegowej
3:27 przyłożenie Josha LeDuca po 5-jardowej akcji po podaniu Kyle’a McMahona (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)
3:34 przyłożenie Kyle’a McMahona po 21-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)
10:34 przyłożenie Zbigniewa Smyczyńskiego po 1-jardowe akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Brett Peddicord)

III kwarta
18:34 przyłożenie Kevina Lyncha po 16-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Adam Nawrocki)

IV kwarta
24:34 przyłożenie Jakuba Juszczaka po 1-jardowej akcji biegowej


Mecz obejrzało 650 widzów.