W błocie Orły górą

18 maj 2014

W rozegranym w niedzielę 17 maja meczu szóstej kolejki Topligi Warsaw Eagles pokonali na wyjeździe Panthers Wrocław 17:16. 

Niedzielny szlagier Topligi toczony był w anomalnych warunkach. Obfite w ostatnich dniach opady deszczu spowodowały to, że murawa Stadionu Olimpijskiego była mokra i błotnista. Takie warunki zdeterminowały styl gry obu zespołów, mocno ograniczając grę podaniową. 

Ofensywą Orłów w niedzielnym meczu kierowali na zmianę Filip Mościcki i nowy nabytek – Amerykanin Andrew Bettencourt. Gracze ten przyleciał z Sacramento w Kalifornii w czwartek późnym popołudniem. Wziął udział w raptem dwóch treningach z warszawianami i od razu został wypuszczony na głęboką wodę. 

W Dzień Dziecka planujemy wielki festyn rodzinny, które ukoronowaniem będzie zapewne kolejny zacięty mecz między naszymi drużynami. Dodatkowe smaczku tej potyczce dodaje to, że wygrana jednym punktem powoduje, że rywalizacja w dwumeczu praktycznie zaczyna się od zera.
Roman Iwański, prezes Warsaw Eagles

Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze po ładnym, 33-jardowym kopnięciu z pola Dawida Pańczyszyna. Przed przerwą Pantery popełniły błąd przy wprowadzaniu piłki do gry przy próbie odkopnięcia. Punt Mateusza Ruty został zablokowany. Futbolówkę przejął defensor Orłów Konrad Paszkiewicz i pokonał z nią pięć jardów, które dzieliły go od pola punktowego przeciwników. Dzięki skutecznemu podwyższeniu za jeden w wykonaniu amerykańskiego kopacza Jamie’go Boyle’a Orły zeszły na przerwę prowadząc czterema punktami. 

To nie zbiło z tropu drużyny Motta Gaymona. Po wznowieniu gry dobrą serię ofensywną wykończył biegiem Jamal Schulters. Eagles odpowiedzieli touchdownem ultraszybkiego Clarence’a Andersona po podaniu Bettencourta. Dzięki skutecznemu kopnięciu z pola Boyle’a na początku ostatniej kwarty przyjezdni prowadzili siedmioma punktami. 

Znakomity zryw wrocławian pozwolił im zdobyć touchdown po zagraniu Bartosza Dziedzica do Tomasza Dziedzica. Początkowo sędziowie nie uznali przyłożenia, ale po krótkiej naradzie zmienili wstępną decyzje. Panterom brakowało raptem jednego punktu by doprowadzić do remisu i przez to, najprawdopodobniej, do dogrywki. Przy próbie podwyższenia za jeden Pańczyszyn stanął jednak w bardzo trudniej sytuacji. Po przewinieniu za niesportowe zachowanie jednego z kolegów piłka została odsunięta o 15 jardów. Piłka po kopnięciu Pańczyszyna uderzyła w słupek i wyszła w pole. Podwyższenie nie zostało zaliczone. 

Do końca meczu pozostawały trzy minuty więc zespół z Dolnego Śląska zdecydował się na wykop z próbą odzyskania piłki. To zagranie zupełnie się nie powiodło. Orły przejęły futbolówkę na połowie rywali. Po trzech zagraniach trener Jacek Wallusch zaordynował próbę zdobycia first down, gdy do linii premiowanej kolejnymi czterema próbami brakowało aż 17 jardów. Zagrywka nie powiodła się i na mniej niż dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry piłkę przejęły Pantery. Gospodarze przenieśli piłkę o 30 jardów, ale zabrakło im czasu by zadać decydujący cios. Nie bez znaczenia było to, że wcześniej musieli wykorzystać wszystkie trzy przerwy na żądanie, by zachować szansę na swoją ostatnią serię ataku. Niesamowicie wyrównany mecz Eagles wygrali 17:16.

Dzięki zwycięstwu, z bilansem 4-1 Orły awansowały na drugie miejsce w Toplidze. Z trzema zwycięstwami i dwoma porażkami Pantery zajmują obecnie trzecią lokatę w najwyższej klasie rozgrywkowej futbolu amerykańskiego w Polsce.

- Spodziewaliśmy się bardzo zaciętego meczu. Niestety nie dopisała pogoda. Determinowała ona styl gry obu drużyn. Bardzo cieszy to, że pokonaliśmy dzisiaj bardzo silne Pantery. To bardzo podbudowało morale drużyny. Jest to szczególnie ważne w kontekście tego jakie zdarzenia losowe spotkały nas ze szkoleniowcem i dwoma amerykańskimi rozgrywającymi przed i już w trakcie sezonu. 1 maja zapowiada się pasjonujący rewanż na naszym boisku. W Dzień Dziecka planujemy wielki festyn rodzinny, które ukoronowaniem będzie zapewne kolejny zacięty mecz między naszymi drużynami. Dodatkowe smaczku tej potyczce dodaje to, że wygrana jednym punktem powoduje, że rywalizacja w dwumeczu praktycznie zaczyna się od zera -powiedział Roman Iwański, prezes Warsaw Eagles. 

- Grało się dzisiaj bardzo ciężko. Zawodnicy obu drużyn nie byli w stanie w tym błocie zmieniać kierunku, co było dużym ułatwieniem dla formacji obrony. Popełniliśmy dwa duże błędy w zespołach specjalnych. Jeden kosztował nas przyłożenie. Dodatkowo dwa razy gubiliśmy piłkę w ataku. Po dzisiejszej porażce będzie bardzo ciężko zająć pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym. Oczywiście nie tracimy nadziei. Będziemy walczyć do ostatniej sekundy ostatniego meczu tego sezonu. Celem pośrednim jest przynajmniej półfinał na naszym terenie. Cel główny się nie zmienia - jest nim mistrzostwo - powiedział Seweryn Plotan, członek zarządu Panthers Wrocław. 

W ofensywie Eagles wyróżnił się rozgrywający Andre Bettencourt, który z każdą minutą kierował coraz lepiej atakiem warszawian. Bardzo dobrze w linii ofensywnej zaprezentowali się wracający po kilku latach rozbratu z futbolem Tim Martin oraz nowy gracz Orłów Nathan McCage. W formacji defensywnej znakomicie zaprezentowali się Konrad Paszkiewicz i Andre Whyte, który regularnie zatrzymywał rywali w okolicach linii wznowienia akcji. 

Najlepszym graczem w ataku Panter był skrzydłowy Tomasz Dziedzic, który złapał kilka podań kierowanych do niego przez jego brata Bartosza. W obronie brylował Demetrius Eaton. 

Kolejny mecz Panthers rozegrają 25 maja, gdy na własnym boisku podejmą Zagłębie Steelers Interpromex. 24 maja Eagles pojadą do Poznania by zmierzyć się z Kozłami.
 

Panthers Wrocław - Warsaw Eagles 16:17 (3:0, 0:7, 7:7, 6:3) 

I kwarta
3:0 33-jardowe kopnięcie z pola Dawida Pańczyszyna 

II kwarta
3:7 przyłożenie Konrada Paszkiewicza po 5-jardowej akcji powrotnej po odzyskaniu piłki po zablokowanym odkopnięciu Panthers (podwyższenie za jeden punkt Jamie Boyle) 

III kwarta
10:7 przyłożenie Jamala Schultersa po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)
10:14 przyłożenie Clarence’a Andersona po 19-jardowej akcji po podaniu Andrew Bettencourta (podwyższenie za jeden punkt Jamie Boyle) 

IV kwarta
10:17 27-jardowe kopnięcie z pola Jamiego Boyle'a
16-17 przyłożenie Tomasza Dziedzica po 15-jardowej akcji po podaniu Bartosza Dziedzica 

Mecz obejrzało 750 widzów. 

MVP meczu:  Konrad Paszkiewicz (defensywny liniowy Warsaw Eagles)

 

 

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl