Decydujące rozdanie

3 lip 2014

W niedzielę o godzinie 15:00, na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni zostanie rozegrany mecz dwunastej kolejki Topligi. W pojedynku zmierzą się: Seahawks Gdynia i Warsaw Eagles. 

Gospodarz: Seahawks Gdynia (8-1)
Gość: 
Warsaw Eagles (7-2)
Data i godzina: 
6 lipca 2014, 15:00
Stadion: 
Narodowy Stadion Rugby, ul. Kazimierza Górskiego 10, Gdynia
Liga: 
Topliga
Bilety: 
wstęp wolny 

Niedzielny mecz jest decydujący dla układu tabeli Topligi sezonu 2014. Obecnie Seahawks są pierwsi, a Eagles trzeci. Jednak wszystko może ulec zmianie. W przypadku zwycięstwa gospodarzy obecne status quo zostanie zachowane. Ciekawie się robi w przypadku wygranej gości. Jeśli Orły zwyciężą w jakimkolwiek stosunku, to sezon regularny wygrają... Panthers Wrocław. Aby Eagles zagrali półfinał u siebie, muszą wygrać 36 oczkami. By zostali sklasyfikowani na najwyższej pozycji przed play-off, potrzebna im jest w niedzielę mało realna wygrana 82 punktami. 

W ostatnich latach przegrywaliśmy z nimi u siebie i czas przerwać tę serię. Mieliśmy wolny weekend, który większość graczy wykorzystała na regenerację i spędzenie czasu z rodzinami.
Daniel Piechnik, koordynator formacji specjalnych Seahawks Gdynia

Seahawks Gdynia przez pierwsze osiem spotkań byli na dobrej drodze by przemknąć sezon regularny bez porażki. Ich marsz jednak został w poprzedniej kolejce zatrzymany przez wspomnianych Panthers. Wrocławianie po doskonałym spotkaniu w formacji defensywnej pokonali gdynian 23:14. Panterom udało się to, z czym borykali się wszyscy w tegorocznej Toplidze - wyłączyli z gry Tunde Oguna oraz Lance'a Kriesena. Do końca trzeciej kwarty rezultat spotkania wynoszący 13:10 dla Jastrzębi dawał jeszcze szanse na podtrzymanie perfekcyjnego sezony, jednak w czwartej części gry błysnęli kolejno Jamal Schulters zdobywca przyłożenia po akcji biegowej, Mateusz Szefler, który przechwycił podanie Kriesena i przebiegł z piłką niemal całe boisko a na koniec Tomasz Dziedzic, który zamienił podanie swojego brata na kolejny touchdown. Te trzy ciosy były przysłowiowymi gwoździami do trumny Seahawks w tym spotkaniu. Przez przegraną we Wrocławiu futboliści znad Bałtyku zamiast móc potraktować potyczkę z Eagles bardziej ulgowo, muszą się spiąć bo grozi im rozgrywanie półfinału Topligi na wyjeździe.

Nikt w Gdyni jednak nie przewiduje takiej możliwości a niektórzy zawodnicy sięgają w przygotowaniach po dość niecodzienne środki. - Mecz z Panthers pokazał, że wciąż musimy ciężko pracować na mistrzostwo. Spotkanie z Eagles będzie kolejnym ciężkim sprawdzianem naszej aktualnej formy. W ostatnich latach przegrywaliśmy z nimi u siebie i czas przerwać tę serię. Mieliśmy wolny weekend, który większość graczy wykorzystała na regenerację i spędzenie czasu z rodzinami. Niektórzy jednak skorzystali z zaproszenia Stowarzyszenia Kulturalno-Rekreacyjno-Sportowego FORMOZA i wzięli udział w treningu prowadzonym przez żołnierzy tej jednostki - mówi Daniel Piechnik, koordynator formacji specjalnych Seahawks. 

Jeśli ktokolwiek chciałby oglądając derby Stolicy stwierdzić w jakiej formie są Warsaw Eagles, to co najwyżej dowie się że Maciej Wudecki dysponuje nienajgorszym prawym prostym. Najnowszy rozgrywający - Kevin Vye zagrał dobre spotkanie mając udział w sześciu przyłożeniach swojej ekipy. Dwa z nich zdobił własnoręcznie, a właściwie własnonożnie - po akcjach biegowych. Jednak obrona Sharks, którzy legitymują się bilansem małych punktów wynoszącym -303, nie była dla niego równorzędnym rywalem. Nie zagrał nowy linebacker Orłów - Enrique Williams, jednak prognozy na temat jego wystęu w Gdyni są optymistyczne. Nie należy zapominać, że na liście zarejestrowanych zawodników warszawskiej ekipy są jeszcze nazwiska, których nie widzieliśmy na polskich murawach w tym sezonie. Kto wie czy któryś z tych futbolistów zadebiutuje na Narodowym Stadionie Rugby. Eagles zagrali poprawny mecz jednak nie udało im się zrealizować jedynego postawionego na owo spotkanie celu - w trzeciej kwarcie pozwolili Sharks na zdobycie przyłożenia. W niedzielę poprzeczka jest ustawiona sporo wyżej - w obronie trzeba wzorem Panter zatrzymać duet Ogun - Kriesen, w ataku trzeba zdobyć co najmniej pięć przyłożeń więcej od rywali. Ewentualna wygrana 36 punktami będzie rekordową w historii pojedynków między tymi drużynami. Nie będzie więc łatwo. - Spodziewam się, że niedzielny mecz będzie prawdziwą bitwą. Dwie z najlepszych drużyn w Polsce będą walczyć o ogromną stawkę - awans i rozstawienie w fazie play-off. Aby wygrać musimy dobrze zarządzić ofensywną częścią naszej gry oraz podtrzymać dobrą dyspozycję w obronie. Jednak przede wszystkim należy ograniczyć liczbę błędów oraz wdrożyć przygotowany na tą potyczkę plan - mówi Clarence Anderson, skrzydłowy Warsaw Eagles. 

Czy będzie to najlepszy mecz tego sezonu? Nie wiadomo. Jednak śmiało można stwierdzić, że będzie to jeden z najważniejszych. Seahawks zrobią wszystko by wygrać choćby dlatego, że nie potrafili pokonać Eagles u siebie od kwietnia 2009 roku. Dla Orłów to ostatnia i nie oszukujmy się minimalna szansa, by zagrać półfinał w Warszawie. Spotkanie poprowadzi siódemka sędziów z Damianem Jurzykiem jako arbitrem głównym. 

Organizatorzy ostatniego meczu sezonu zasadniczego Topligi przygotowali mnóstwo atrakcji. W programie futbolowego święta są, między innymi, występy energetycznej grupy bębniarzy Rodriguez i Przyjaciele. Tanecznie popisywać się będą członkinie grupy CheerSea. Stoiska degustacyjne przygotowały Costa by coffeeheaven i Ma Mate. Dorośli jak zwykle będą mogli oddać swoje pociechy do kącika dla dzieci.