Bitwa dla Panthers

11 kwi 2015

W rozegranym w sobotę 11 kwietnia meczu trzeciej kolejki Topligi drużyna Warsaw Eagles przegrała na wyjeździe z Panthers Wrocław 14:37. 

Panthers Wrocław potwierdzili swoją wysoką formę pewnie zwyciężając z jednymi z faworytów do mistrzostwa. Wrocławianie nie dali żadnych szans Warsaw Eagles prezentując w pierwszej połowie futbol o klasę lepszy od rywali. Pierwszy w tym sezonie mecz we Wrocławiu przyciągnął na trybuny Stadionu Olimpijskiego liczną widownię. 

Walczyliśmy do końca, ale straty z pierwszej połowy były zbyt duże. Przypomnę jednak, że sezon futbolowy to maraton, a nie sprint. Wejdziemy do fazy pucharowej, a później wszystko może się wydarzyć.
Filip Kłoskowski, defensive back Warsaw Eagles

Nad Warsaw Eagles od samego początku wisiało prawdziwe fatum. Panthers rozpoczęli mecz wykopem i postanowili zaskoczyć rywala krótkim wybiciem piłki. Futbolówka przeleciała kilkanaście jardów, odbiła się od kasku jednego z graczy Orłów i padła łupem gospodarzy. Gorszego początku meczu nie można sobie wyobrazić. Gospodarze wykorzystali ten prezent za sprawą Marcusa Simsa, który 1-jardowym biegiem zdobył przyłożenie. Akcja punktowa była możliwa m.in. dzięki świetnej akcji w duecie Kyle Israel-Patryk Matkowski. Młody skrzydłowy złapał 30-jardowe podanie sygnalizując bardzo dobrą dyspozycję. 

Panthers nadal przeważali, ale nie potrafili przejść przez ostatnie zasieki obrony Eagles. W defensywie dwoił się i troił Filip Kłoskowski, który zanotował kilkanaście zatrzymań. Twardej walki nie odpuszczali również Konrad Paszkiewicz i Antoni Omondi. Problem Eagles leżał jednak gdzie indziej. O ile obrona długo przeciwstawiała się rywalowi, o tyle ofensywa dowodzona przez Herberta Lee Bynesa przez długi czas nie potrafiła zagrozić Panterom. Akcje były przewidywalne i mało efektywne. 

Gospodarze rozkręcali się z każdą minutą, co potwierdziło podwyższenie wyniku. Najpierw celnym kopnięciem z pola popisał się Dawid Pańczyszyn, a później Israel uruchomił Tomasza Dziedzica. Reprezentant Polski po 65-jardowej akcji zdobył swoje trzecie przyłożenie w tym sezonie. Eagles w pierwszej połowie dobił Dawid Tarczyński. 

Do przerwy Panthers prowadzili 24:0 prezentując futbol efektywny i zróżnicowany.  Oparty na biegach Marcusa Simsa atak, przeplatano zabójczymi podaniami, na co Eagles nie potrafili znaleźć recepty. W obronie szaleli Robert Rosołek oraz najlepszy zawodnik spotkania Krzysztof Tomczak, który zakończył mecz z jednym przechwytem oraz wieloma udanymi akcjami w kryciu Krzysztofa Owsianowskiego czy Jakuba Kłoskowskiego. 

Druga połowa zaczęła się tak jak pierwsza. Panthers nadal dominowali i potwierdzili swoją wyższość kolejnym przyłożeniem Marcusa Simsa. Jednak przy stanie 31:0 podopieczni Nicka Johanssena spuścili z tonu i zaczęli popełniać sporo błędów. Sędziowie raz za razem rzucali flagi na boisko a Kyle Israel rzucił piłkę prosto w ręce Andre Whyte’a z Warsaw Eagles. Amerykański quarterback zagrał w drugiej połowie poniżej możliwości i tylko szczęściu może dziękować za zaledwie jeden przechwyt w statystykach.

Eagles honorowe punkty zdobyli za sprawą McCrea oraz Whyte’a. Ten drugi popisał się efektownym powrotem przez całe boisko po zablokowanym kopnięciu z pola w wykonaniu Pańczyszyna. Wydawało się, że dwa przyłożenia pod rząd mogą wlać nadzieję w serca warszawskich kibiców, ale marzenia zderzyły się z brutalną rzeczywistością po 6-jardowym przyłożeniu Patryka Matkowskiego. 

W drużynie Panthers poza Matkowskim i Tomczakiem bardzo dobry mecz rozegrali Przemysław Cudak, Deante Battle oraz Marcus Sims. W szeregach Eagles serce na boisku zostawili Antoni Omondi, Andre Whyte i Filip Kłoskowski. 

- Wiedzieliśmy co będą grać Eagles. Zostaliśmy dokładnie przygotowani do tego meczu, ale otrzymamy burę od trenera za rozluźnienie w drugiej połowie. Nikt jeszcze nie wygrał żadnego spotkania w pierwszej połowie. Teraz gramy z Husarią, a później będziemy przygotowywać się do pojedynku z Seahawks. Podejdziemy do obu meczów na 100 procent - powiedział Krzysztof Tomczak, defensive back Panthers. 

- Trenerzy rozpracowali Pantery, ale mieliśmy problem z egzekucją zagrywek. Zabrakło nam odpowiedniego skupienia i to chyba było główną przyczyną porażki. Walczyliśmy do końca, ale straty z pierwszej połowy były zbyt duże. Przypomnę jednak, że sezon futbolowy to maraton, a nie sprint. Wejdziemy do fazy pucharowej, a później wszystko może się wydarzyć - stwierdził Filip Kłoskowski z Warsaw Eagles. 

18 kwietnia Panthers Wrocław podejmą Husarię Szczecin. Dzień później w stolicy Warsaw Eagles będą gospodarzami spotkania z Primacol Lowlanders Białystok. 


Panthers Wrocław - Warsaw Eagles 37:14 (7:0, 17:0, 7:6, 6:8)
 

I kwarta
7:0 przyłożenie Marcusa Simsa po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)

II kwarta
10:0 22-jardowe kopnięcie z pola Dawida Pańczyszyna
17:0 przyłożenie Tomasza Dziedzica po 65-jardowej akcji po podaniu Kyle’a Israela (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)
24:0 przyłożenie Dawida Tarczyńskiego po 43-jardowej akcji po podaniu Kyle’a Israela (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)

III kwarta
31:0 przyłożenie Marcusa Simsa po 7-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)
31:6 przyłożenie Charlesa McCrea po 6-jardowej akcji po podaniu Herberta Lee Bynesa

IV kwarta
31:14 przyłożenie Andre Whyte’a po 75-jardowej akcji powrotnej po zablokowanym kopnięciu z pola (podwyższenie za dwa punkty Michał Śpiczko)
37:14 przyłożenie Patryka Matkowskiego po 6-jardowej akcji po podaniu Kyle'a Israela


Mecz obejrzało 990 widzów.

MVP meczu: Krzysztof Tomczak (defensive back Panthers Wrocław)