Lider w stolicy

20 maj 2015

W niedzielę o godzinie 14:00, na stadionie SCS AW w Warszawie, zostanie rozegrany najciekawiej zapowiadający się mecz ósmej kolejki Topligi. W tym spotkaniu Warsaw Eagles podejmą Panthers Wrocław.

Gospodarz: Warsaw Eagles (4-3)
Gość: Panthers Wrocław (7-0)
Data i godzina: 24 maja, godz. 14:00
Stadion: Stadion SCS AW, ul. Konwiktorska 6, Warszawa
Liga: Topliga
Bilety: od 15 do 25 złotych

Im bliżej końca rundy zasadniczej poszczególne spotkania nabierają coraz większego znaczenia dla układu tabeli Topligi. Eagles wciąż nie są pewni gry w półfinałach. Jeżeli nie chcą by o tym decydowało bezpośrednie starcie z Husarią nie mogą tracić więcej punktów. Panthers z kolei, mimo pewnego udziału w fazie pucharowej, chcą utrzymać pozycję lidera i przed własną publicznością walczyć o awans do finału na Stadionie Miejskim.

Eagles to zawsze groźny oponent, ale my lubimy się z nimi potykać. Zawodnicy obu drużyn dobrze się znają i szanują. Nasi trenerzy mocno główkują nad rozpracowaniem rywala, więc jestem przekonany, że będziemy gotowi na ich zagrania i zmiany taktyczne.
Jakub Głogowski, manager Panthers Wrocław

Z mieszanymi uczuciami do tego pojedynku przystąpią futboliści ze stolicy. W miniony weekend prowadzili w Gdyni już 27:14, by na dziesięć sekund przed końcem dać sobie wyrwać zwycięstwo z rąk: - Nie ma co ukrywać morale w drużynie raczej nie jest najwyższe, ale nie z takimi sytuacji sobie radziliśmy –przyznaje Jacek Śledziński, manager Eagles. Mimo porażki zespół zaprezentował się bardzo solidnie. Jak na ironię, zmieniło się to wraz z zejściem z boiska najlepszego gracza Seahawks. Wszystkie nieszczęścia Orłów zaczęły się, kiedy Angelo Pease opuścił murawę z powodu urazu: - Jastrzębie grały przewidywalny futbol, oparty na oddawaniu piłki do swojego running backa.  Po jego kontuzji zmienili punkt oparcia swojej ofensywy, tym samym przechylili szalę wygranej na swoją korzyść. Już w pierwszym meczu pokazali, że dysponują silnym i wyrównanym składem – dodaje Śledziński.

Wrocławskie Pantery smaku porażki w tym sezonie jeszcze nie zaznały, pewnie pokonując kolejnych przeciwników. Na Dolnym Śląsku nikogo też nie martwi największa, tegoroczna liczba straconych punktów podczas meczu z Rekinami: - Walczyli jak równy z równym, ale z naszymi zmiennikami. Szansę w tym starciu dostali wszyscy powołani i na boisku rzadko w czwartej kwarcie oglądaliśmy starterów. Taki był zresztą cel tego spotkania, ponieważ nie zależy nam na nabijaniu punktów, a na rozwoju młodzieży i oszczędzaniu kluczowych graczy przed najważniejszymi bitwami sezonu – przyznaje Jakub Głogowski, manager Panthers. Pojawiają się jednak wątpliwości, czy tak łatwe przeprawy w fazie zasadniczej nie uśpią czujności wrocławian przed rundą pucharową? - Nie ma mowy o problemach z koncentracją! W trakcie i po meczu z Sharks zawodnicy usłyszeli od trenerów kilka gorzkich słów. Kiedy dąży się do perfekcji nie ma miejsca na słabsze momenty – stanowczo odpowiada Głogowski.

Ostatnie spotkanie rozegrane przy Konwiktorskiej zakończyło się wysokim triumfem wrocławian. Gospodarzom zależy, by podobny scenariusz się nie powtórzył, jednak zdają sobie sprawę z siły przeciwnika - Panthers są bardzo dobrze prowadzoną i wszechstronną ekipą. Jeśli umiejętnie zaopiekujemy się ich skrzydłowymi to oni od razu przejdą do gry biegowej. Każdy członek naszej formacji defensywnej będzie musiał zagrać na 110% - odpowiada Śledziński.Goście także doceniają klasę niedzielnych konkurentów, ale nie zamierzają wracać do domu bez punktów - Eagles to zawsze groźny oponent, ale my lubimy się z nimi potykać. Zawodnicy obu drużyn dobrze się znają i szanują. Nasi trenerzy mocno główkują nad rozpracowaniem rywala, więc jestem przekonany, że będziemy gotowi na ich zagrania i zmiany taktyczne. Kluczem będzie zatrzymanie gry biegowej i kontrola podań – odpowiada manager Panthers.

Niedzielny pojedynek jest bardzo istotny dla końcowego kształtu tabeli po rundzie zasadniczej i rozstawienia w półfinałach. W przypadku porażki Orły znajdą się trudnym położeniu w kontekście walki nie tylko o trzecie miejsce, ale i o udział w półfinałach. - Musimy ten mecz wygrać by nie zakończyć sezonu regularnego poza podium – przyznaje manager stołecznej drużyny. Pantery udział w półfinałach już sobie zapewniły, jednak sprawą otwartą pozostaje z kim przyjdzie im się mierzyć. Wrocławska ekipa jest przekonana, że będzie to ktoś z dwójki Eagles-Lowlanders. - Po ostatnich komentarzach, które pojawiły się w sieci pojedynek z białostoczanami dałby zawodnikom dodatkową motywację, by udowodnić, że pierwszy mecz sezonu to nie było wyłącznie frycowe beniaminka. Jeśli to będą warszawianie to mamy z kolei gwarancję emocji, które przecież tak kochają nasi kibice – twierdzi Głogowski.

Faworytem niedzielnej potyczki są wrocławianie, którzy pewnym krokiem zmierzają do zakończenia rundy z kompletem zwycięstw. Jeżeli forma stołecznej ekipy w dalszym ciągu rośnie, a w defensywie zagrają z taką determinacją jak podczas pojedynku z Seahawks to mogą pokusić się o niespodziankę, w końcu od czterech lat nikt nie zakończył sezonu z perfekcyjnym bilansem.

Damian Piskorek
d.piskorek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA