Rebeliancki sen o Warszawie

12 czerwca 2012

W niedzielę 17 czerwca o godzinie 14:00, na boisku mieszczącym się przy ulicy ul. Obrońców Tobruku 11 w Warszawie Eagles podejmą AZS Silesia Rebels. Spotkanie zostanie rozegrane w ramach ostatniej, 10. kolejki sezonu zasadniczego Topligi.

Gospodarz: Warsaw Eagles (7-2)
Gość:
AZS Silesia Rebels (3-6)
Data i godzina:
17 czerwca 2012 r., 14:00
Stadion:
OSiR Bemowo, ul. Obrońców Tobruku 11, Warszawa
Liga:
Topliga
Bilety:
bilet normalny 15 PLN, ulgowy 10 PLN

W Toplidze wszyscy żyją półfinałami. Praktycznie znamy już cztery najlepsze ekipy w Polsce, które zmierzą się o możliwość gry na Stadionie Narodowym. Jednakże, zanim dojdzie do półfinałowych batalii, Eagles zmierzą się z nieobliczalnymi Rebels, którzy w ostatni weekend rozgromili Dom-Bud Kraków Tigers.

Pomimo świetnej gry, w ekipie prowadzonej przez Michała Kołka nie ma miejsca na nadmierny optymizm. - Ten mecz będzie ważny ze strategicznego punktu widzenia. Chcemy zagrać w play-offach zasłużenie, wygrywając nie tylko z Krakowem i Poznaniem. Pragniemy pokazać, że potrafimy walczyć jak równy z równym z silniejszymi drużynami - twierdzi Olga Faszczewska-Szymuś, menadżer Rebels. - Wiemy jak gra Warszawa i czego się spodziewać. Znamy ich słabe strony, ale to ekipa z góry tabeli i jest znacznie silniejsza od Tigers. Nie spodziewamy się cudu nad Wisłą, choć liczymy, że zaprezentujemy się znacznie lepiej, niż w pierwszym meczu który przegraliśmy 26:66 - dodaje Faszczewska-Szymuś.

Dobra gra Rebeliantów powinna podbudować zespół przed ewentualnym, wyjazdowym półfinałem z Seahawks Gdynia. Nie jest to jeszcze jednak pewne. Jeśli Eagles wygrają z Rebels, a Kozły sprawią niespodziankę i pokonają lidera tabeli, to w dalszej fazie rozgrywek ujrzymy Wielkopolan.

Chcemy zagrać w play-offach zasłużenie, wygrywając nie tylko z Krakowem i Poznaniem. Pragniemy pokazać, że potrafimy walczyć jak równy z równym z silniejszymi drużynami.
Olga Faszczewska-Szymuś, menadżer Rebels

W osiągnięciu korzystnego wyniku Rebels powinni pomóc ... Eagles. Stołeczni będą oszczędzać najlepszych zawodników i szafować ich siłami, żeby nie ryzykować ewentualnej kontuzji. Miało to miejsce w ostatnim spotkaniu gdy Ty Landrum dość szybko usiadł na ławce rezerwowych. - Założenie jest takie, żeby rozpocząć mecz najsilniejszym składem. W miarę upływu czasu na boisku będą pojawiać się rezerwowi, ale ich liczba jest uzależniona od wyniku. Nie chcemy lekceważyć rywali i wyjść z rytmu meczowego – zapowiada Jacek Śledziński, menadżer Warsaw Eagles. Z tą opinią zgadzają się przez wielu skazywani na porażkę Rebels. Ich dobra postawa na boisku może naprawdę ucieszyć Devils Wrocław - dużą rolę odegra przemęczenie i ryzyko odniesienia urazu związanego ze zbyt dużym wysiłkiem.

Niedzielne spotkanie będzie ekscytujące także z innego powodu. Ostatni mecz rozgrywek przy takim układzie tabeli może spowodować to, że kibice zgromadzeni w Warszawie zobaczą nowinki taktyczne i eksperymentalne zagrywki w wykonaniu swoich pupili. - Tak, to dobra okazja do ćwiczenia nowych schematów, ale nie przewiduję większych rewolucji – kończy Śledziński. 

Ślązacy już od trzech lat nie potrafią pokonać Eagles. Ostatni raz dokonali tego jeszcze jako Miners w drodze po jedyny tytuł mistrzowski w dziejach klubu. Wydaje się, że najbliższy mecz to najlepsza okazja na zakończenie tej posuchy. Łatwo nie będzie, ale Orły w sezonie zasadniczym swoje już osiągnęły i myślami mogą być już przy półfinale.