Wielka Warszawska

12 maj 2016

W sobotę o godzinie 12:30, na stadionie OSiR Bemowo w Warszawie, zostanie rozegrany mecz siódmej kolejki Topligi. W tym spotkaniu Warsaw Eagles podejmą Warsaw Sharks.

Gospodarz: Warsaw Eagles (2-2)
Gość: Warsaw Sharks (1-3)
Data i godzina: 14 maja, godz. 12:30
Stadion: OSiR Bemowo, ul. Obrońców Tobruku 11, Warszawa
Liga: Topliga
Bilety: 10 zł ulgowy, 15 zł normalny (dzieci do lat 10 wchodzą za darmo)

Jeszcze nigdy wcześniej derby Warszawy nie miały takiego wpływu na układ tabeli Topligi. Faworyzowani Warsaw Eagles po zeszłotygodniowej porażce z Panthers Wrocław (2:44) stoją nad przepaścią. Z bilansem 2-2 będą musieli do końca sezonu bić się o ostatnie, czwarte miejsce w tabeli dające awans do fazy pucharowej, co jest celem minimum dla najstarszego klubu w kraju. W przypadku porażki Orły będą mieć identyczny bilans jak Warsaw Sharks. Sobotnie derby, to nie tylko walka o prymat w mieście, ale również o „życie”. Dla jednych i drugich ten pojedynek będzie mieć niebagatelne znaczenie w kontekście kolejnych spotkań.

Spotkania z Sharks zawsze wywoływały dużo emocji. Każde z nich jest dla nas bardzo ważne, bo chcemy dobrze wypaść przed stołecznymi kibicami.
Michał Serzysko, manager ds. komunikacji Warsaw Eagles

- Ciężko powiedzieć, czemu przegraliśmy w sobotę tak wysoko. Możliwe, że poprzednie triumfy uśpiły trochę naszą czujność. Poza tym zawodnicy mogli być po prostu zmęczeni - grali przecież drugi mecz w ciągu czterech dni. Skupiamy się jednak nie na tym co było, tylko na najbliższych spotkaniach. Teraz nadchodzą warszawskie derby i tam chcemy wypaść jak najlepiej – przyznaje Michał Serzysko, manager ds. komunikacji w Warsaw Eagles.

Dla Sharks to niepowtarzalna okazja na utarcie nosa bardziej utytułowanemu rywalowi. Wydaje się, że nigdy wcześniej Rekiny nie miały większej szansy na pokonanie Orłów. Niemniej, żeby tego dokonać muszą wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. Sharks ostatni raz wygrali na początku kwietnia, gdy w pierwszym meczu sezonu rozbili Kozły Poznań. Od tego momentu wysoko ulegli Husarii Szczecin oraz gigantom PLFA – czyli Panthers Wrocław i Seahawks Gdynia.

- Dla nas i Eagles te sezony nie toczą się jak powinny. Po zwycięstwie w pierwszym meczu w sezonie liczyliśmy na wiele, a później przyszły same rozczarowania. To samo tyczy się Orłów, które nie miały szans w starciach z Panterami. Ktoś musi przegrać w weekend i jednocześnie pożegnać się z marzeniami o czwartym miejscu. To będzie wojna nerwów – zapowiada Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz, prezes Warsaw Sharks.

Sobotni rywale nie ukrywają, że sobotnie starcie nie będzie zwykłym spotkaniem ligowym. W derbach jedni i drudzy mają sporo do udowodnienia. - Spotkania z Sharks zawsze wywoływały dużo emocji. Każde z nich jest dla nas bardzo ważne, bo chcemy dobrze wypaść przed stołecznymi kibicami – zapowiada Michał Serzysko.

Prezes Rekinów podkreśla, że zgromadzeni na trybunach widzowie zobaczą dwa podobne do siebie zespoły. I będzie to walka o każdy jard. – Prezentujemy ten sam styl, co Eagles. Można powiedzieć, że nasze playbooki są wręcz identyczne, a największą różnicę robi przede wszystkim przełożenie teorii na praktykę. Kluczowa będzie przede wszystkim postawa formacji defensywnych – musimy zatrzymać Andre Whyte’a i Charlesa McCrea. Wtedy pokażemy, na co nas stać ku uciesze kibiców, którzy zasługują na piękne widowisko. Oni oddają swoje serca na trybunach, my musimy to zrobić na murawie – dodaje Sulkiewicz.

Potknięcie się podczas sobotniej gonitwy będzie oznaczać pozostanie w blokach i liczenie tylko na cud. Faza pucharowa to marzenie jednych i drogich, ale na razie zakręt dla Eagles i Sharks jest zbyt duży i wyjście na prostą nadal przed nimi. Która ze stołecznych ekip zwycięży w wyścigu Wielkiej Warszawskiej? Oto jest pytanie.