Prima sort w prima aprilis?

30 marca 2017

Gospodarz: Warsaw Eagles (1-0)
Gość: Wrocław Outlaws (0-0)
Data i godzina: 1 kwietnia, godz. 17:15
Stadion: Nisha Arena, ul. Juliusza Słowackiego 21, Ząbki
Liga: Topliga
Bilety: 5 zł (ulgowe), 10 zł (normalne), dzieci do lat 7 wstęp wolny

To, że Warsaw Eagles zagrają w Ząbkach nie jest primaaprilisowym żartem. Tego dnia będą po raz pierwszy w tym sezonie gospodarzem meczu Topligi. Rywalem będą debiutujący w najwyższej klasie rozgrywkowej Wrocław Outlaws. Zeszły sezon Banici zakończyli z tytułem wicemistrzów PLFA I, ulegając w finale pierwszej ligi Tychy Falcons. Droga Outlaws do Topligi wydłużyła się więc o konieczność zwyciężenia w barażu. Ta sztuka się udała - gładki triumf w starciu z Kozłami Poznań pozwolił wrocławianom wywalczyć upragnioną promocję.

Przed tegorocznymi rozgrywkami Banici przebudowali sztab trenerski, a co za tym idzie wprowadzili fundamentalne zmiany w systemach defensywnych i ofensywnych. W ataku wrocławianie postawią na tzw. spread offense, a w obronie królować ma ustawienie 4-3 (zamiast 4-4 stosownego przez Outlaws w poprzednich sezonach. Taka zmiana w defensywie podyktowana jest koniecznością sprostania atakom powietrznym najlepszych drużyn w naszym kraju.

Punktem kulminacyjnym przygotowań Banitów do sezonu było dwudniowe zgrupowanie treningowe z Prague Lions - czołową drużyną ligi czeskiej. W testowym meczu, w którym nie były liczone punkty, na tle dużo bardziej doświadczonego rywala wrocławianie wypadli dobrze.

Do starcia z beniaminkiem Orły przystąpią niesione triumfem odniesionym w meczu otwierającym tegoroczne zmagania w Toplidze. Wyjazdowe zwycięstwo 42:20 z Tychy Falcons stawia Eagles w dobrym położeniu w kontekście walki o awans do play-off. Bardzo dobrze w tym meczu zaprezentował się nowy running back warszawian Ezekiel Graham, ale na największe słowa uznania zasłużyła linia defensywna, która była zdecydowanie najmocniejszym korpusem ekipy ze stolicy. Od początku spotkania z Sokołami inicjatywa należała do Orłów, którzy po pierwszej połowie prowadzili 23:0. Po trzech kwartach było już 36:6, jednak w ostatniej odsłonie warszawianie pozwolili tyszanom zdobyć dwa przyłożenia.

- Triumf w meczu z Sokołami cieszy, ale na pewno martwi nas to, co pokazaliśmy w drugiej połowie tamtego meczu. Wiemy, że stać nas na więcej, ale zabrakło koncentracji. To spowodowało kilka kluczowych błędów, które pozwoliły rywalom zdobyć przyłożenia. Outlaws są dla nas zagadką. Nasi trenerzy analizowali nagrania z ich meczów z zeszłych sezonów. Pewne jest, że zapowiada się mecz, który obfitował będzie w potężne kolizje. Kibice na pewno nie będą się nudzić. Gra przy sztucznym oświetleniu na pewno wzmocni futbolowy klimat - skomentował Marek Włodarczyk, prezes Warsaw Eagles.

- Defensywa Orłów gra bardzo agresywnie. Szczególnie musimy uważać na ich linię obrony, która sprawiła mnóstwo kłopotu Falcons. Dodatkowo presję wywierali zawodnicy drugiej linii obrony. Nasz plan gry przewiduje zneutralizowanie tego typu zagrań defensywnych. Swoich szans w ataku upatrujemy w dość schematycznym kryciu, które prezentują warszawianie. Mamy świadomość, że jesteśmy beniaminkiem, ale do rywalizacji podchodzimy z podniesionymi głowami. Tylko takie nastawienie może przynieść sukcesy - powiedział Paweł Kaźmierczak, koordynator ofensywy Wrocław Outlaws.

Outlaws nie mają dobrych wspomnień związanych z ich jedynym występem w Ząbkach. W zeszłym sezonie, 26 czerwca ulegli w pierwszoligowym starciu z Warsaw Dukes 23:43. Teraz w rozgrywkach na najwyższym szczeblu spróbują sprawić niespodziankę w starciu z najstarszą polską drużyną futbolu amerykańskiego.

Sobotni mecz uświetnią występy Warsaw Elite Cheerleaders. Organizatorzy zadbali też o podniebienia kibiców, którzy będą mogli pożywić się przy foodtruckach.

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl