Orlim rzutem na dziką kartę

28 maja 2017

W rozegranym w niedzielę 28 maja meczu w ramach rundy dzikich kart Topligi Warsaw Eagles pokonali Tychy Falcons 24:22. Tym samym Orły awansowały do półfinału, w którym 10 czerwca zagrają we Wrocławiu z Panthers. Dla Falcons był to ostatni mecz z ich pierwsze kampanii w Toplidze. 

Do Warszawy tyszanie przyjechali pomni porażki 20:42, którą odnieśli z Orłami w swoim pierwszym meczu w Toplidze. O ile 25 marca większą część spotkania Falcons grali bez rozgrywającego Shane’a Truelove’a, to tym razem w stolicy stawili się z będącym w pełni sił Amerykaninem. Pierwszy cios goście zadali już po podaniu, które punktowo spożytkował Zbigniew Szrejber. 

W końcówce meczu nasza defensywa pozwoliła atakowi wrócić na boisko, a co za tym idzie uczyniła comeback możliwym. Do ostatniej akcji meczu zachowaliśmy zimną krew, a kropkę na i postawił Piotr Pamulak, który na pozycji kopacza w pierwszym składzie wystąpił dopiero trzeci raz.
Marek Włodarczyk, prezes Warsaw Eagles

Na początku drugiej kwarty Orły wyrównały, gdy krótkie podanie reprezentacyjnego rozgrywającego Karola Żaka wykorzystał Krzysztof Stojak. Niedługo później rozgrywający warszawian sam wbiegł w pole punktowe ambitnych rywali i było 14:7 dla najstarszej drużyny futbolu amerykańskiego w Polsce. Sokoły i tym razem nie zamierzały być dłużne. Tym razem punktował wszechstronny Grzegorz Dominik. To oznaczało trzeci remis w pojedynku, który miał przedłużyć nadzieje na mistrzostwo jednej z ekip. 

Warszawskie Orły zeszły na przerwę w dobrych nastrojach, bo w akcji następującej po podwyższeniu po przyłożeniu Dominika fantastyczną akcję powrotną przez ponad dwie trzecie długości boiska wykonał Darian Lindsey. 

W drugiej połowie główne role odgrywali defensorzy obu zespołów. Tyszanom udało się jednak znaleźć drogę do szczelnie bronionego przez Eagles pola punktowego. Autorem przyłożenia był Grzegorz Dominik. Gdy wydawało się, że na tablicy wyników po raz czwarty pojawi się ta sama liczba punktów dla każdej z drużyn Sokoły zdecydowały się na ryzykowny manewr. Przy próbie podwyższenia za jeden, niespodziewanie dla warszaw, nie doszło do kopnięcia, a piłkę do Dominika precyzyjnie podał skrzydłowy Tomasz Nowak. Udane zagranie przyniosło tyszanom dwa oczka i jednopunktowe prowadzenie. 

Gdy wydawało się, że dość niespodziewanie, ale zasłużenie dziką kartę pojedzie do Tychów, decydujący cios zadały Orły. Kilkudziesięciojardowa seria na którą złożyły się biegi Żaka i znakomity chwyt z głębi pola w wykonaniu wychowanka klubu Aleksanda Kawiarowskiego nie przyniosła warszawianom upragnionego przyłożenia. Dała jednak w czwartej próbie, na raptem 30 sekund przed końcem spotkania, szansę Piotrowi Pamulakowi na wykonanie zwycięskiego kopnięcia. Gracz ten, który kilka tygodni temu na pozycji place kickera zastąpił Marcina Łojewskiego, przed decydującym zagraniem trzy razy skutecznie podwyższył za jeden. Tym razem też nie chybił i Eagles wyszli na dwupunktowe prowadzenie, które dowieźli do końcowego gwizdka. 

- W końcówce meczu nasza defensywa pozwoliła atakowi wrócić na boisko, a co za tym idzie uczyniła comeback możliwym. Do ostatniej akcji meczu zachowaliśmy zimną krew, a kropkę na i postawił Piotr Pamulak, który na pozycji kopacza w pierwszym składzie wystąpił dopiero trzeci raz. Wola walki Falcons zasługuje na uznanie. W drugiej połowie byli zmotywowani bardziej od nas, ale udało nam się odzyskać prowadzenie i wygrać. Przez chwilę będziemy cieszyć się dzisiejszą wygraną, ale już za kilkanaście godzin rozpoczniemy przygotowania do trudnej batalii z Panterami - powiedział Marek Włodarczyk, prezes Warsaw Eagles. 

- W czwartej kwarcie była walka totalna. Zarówno my, jak i Eagles mieliśmy problemy w ataku, ale to mniej błędów indywidualnych Orłów zdecydowało o ich zwycięstwie. Debiutancki sezon w Toplidze zaczęliśmy pechowo, bo od kontuzji naszego amerykańskiego rozgrywającego. Dużo nauczyliśmy się w tym roku. W PLFA I nie byliśmy przyzwyczajeni do porażek. O szczebel wyżej o zwycięstwa było dużo trudniej, ale też przynosiły większą satysfakcję. W przyszłym sezonie wrócimy mocniejsi poszerzając skład o kolejnych zawodników ze Śląska, bo nasz region zasługuje na mocną drużynę w najwyższej klasie rozgrywkowej - skomentował Jacek Kozub, wiceprezes Tychy Falcons. 

Najlepszym zawodnikiem meczu był rozgrywający Eagles Karol Żak, który w decydujących momentach nie stracił rezonu. Zarówno biegami, jak i podaniami przynosił swojej drużynie pokaźne zdobycze jardowe. Bardzo dobrze w formacjach specjalnych zaprezentował się autor zwycięskiego kopnięcia Piotr Pamulak. W obronie brylowali Konrad Paszkiewicz, Antoni Omondi i Darian Lindsey. 

W ataku gości pierwsze skrzypce grał skrzydłowy Zbigniew Szrejber. Wtórował mu Grzegorz Domnik, który bardzo dobrze zaprezentował się też w formacjach specjalnych. Filarem defensywy był Tomasz Urban. 

Przed Orłami zadanie ekstremalne - 10 czerwca na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu warszawianie zmierzą się z Panterami, które w Toplidze nie przegrały od 9 kwietnia zeszłego roku. Od tamtego czasu zespół z województwa dolnośląskiego triumfował w 15 spotkaniach z rzędu. Dla Sokołów był to ostatni mecz w ich debiutanckim sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej PLFA I.
 

Warsaw Eagles - Tychy Falcons 24:22 (0:7, 21:7, 0:8, 3:0) 

I kwarta
0:7 przyłożenie Zbigniewa Szrejbera po 2-jardowej akcji po podaniu Shane’a Truelove’a (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Richter)

II kwarta
7:7 przyłożenie Krzysztofa Stojaka po 5-jardowej akcji po podaniu Karola Żaka (podwyższenie za jeden punkt Piotr Pamulak)
14:7 przyłożenie Karola Żaka po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Piotr Pamulak)
14:14 przyłożenie Grzegorza Dominika po 13-jardowej akcji po podaniu Shane’a Truelove’a (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Richter)
21:14 przyłożenie Dariana Lindsey’a po 80-jardowej akcji powrotnej po wykopie (podwyższenie za jeden punkt Piotr Pamulak) 

III kwarta
21:22 przyłożenie Grzegorza Dominika po 11-jardowej akcji po podaniu Shane’a Truelove’a (podwyższenie za dwa punkty Grzegorz Dominik po podaniu Tomasza Nowaka) 

IV kwarta
24:22 29-jardowe kopnięcie z pola Piotra Pamulaka
 

Mecz obejrzało 300 widzów. 

MVP meczu: Karol Żak (rozgrywający Warsaw Eagles)

 

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl