PLFA J-11: Godne zwieńczenie fazy zasadniczej w Warszawie

26 października 2017

W miniony weekend w Warszawie zakończyliśmy sezon regularny PLFA J-11 i tym samym poznaliśmy wszystkich półfinalistów tegorocznych rozgrywek.

Rywalizacja w stolicy naszego kraju była idealnym zwieńczeniem fazy zasadniczej juniorskich jedenastek. Zarówno Warsaw Eagles jak i Mustangs Płock miały swój los w swoich rękach i nogach, ale żaden z nich nie miał ułatwionego zadania. Dodatkowo, na wynik spotkania z równie wielką niecierpliwością czekali w Toruniu oraz Białymstoku, ponieważ i oni mieli jeszcze szansę na awans do półfinału.

Spotkanie nie zawiodło, pokazując, o jak wielką stawkę toczyła się gra. Nikt nie uciekał się do sentymentów zaciekle broniąc swojej części boiska, dobitnie chcąc pokazać rywalowi swoją wyższość. Każdy chciał pokazać pełen wachlarz swoich umiejętności, strategii oraz filozofii futbolu. Wszystko doprowadziło do niezwykle wyrównanego widowiska, w którym brylowały formacje defensywne. Gracze prezentujący barwy stołecznego klubu, przygotowane na warianty biegowe z udziałem Cezarego Tarkowskiego i Przemysława Pawłowskiego nie pozwalali im na przedostanie się blisko swojej strefy punktowej. Natomiast przyjezdni nie odstępowali kroku Tadeuszowi Bellaby, który nie mógł złapać odpowiedniego rytmu będąc wciąż pod presją obrońców. Druga linia defensywy gości z pieczołowicie kryła skrzydłowych, którzy nie mogli znaleźć choć skrawka wolnej przestrzeni. Czarę goryczy przelały dwa przechwyty Pawłowskiego, który wyrasta na MVP całego sezonu oraz Tobiasza Nowickiego (drugiego z liderów secondary Mustangs). To wyeliminowało grę podaniową gospodarzy, a co za tym idzie nie mogli otworzyć sobie pola do skutecznej gry biegowej. 

W momencie, kiedy żadna z drużyn nie mogła skutecznie przechytrzyć swojego przeciwnika, decydująca okazała się sfera mentalna. Zawodnicy – oczywiście w oparciu o zasady fair-play – starali się nawzajem dekoncentrować, co doprowadziło też do wielu kar jardowych. Tych więcej uzbierali warszawianie, co pozwoliło płocczanom pierwszym zapunktować w trzeciej kwarcie, dzięki dobremu biegowi, wcześniej już wspominanego, Przemysława Pawłowskiego. Kluczowe jednak okazało się podwyższenie, które bez skrupułów wykorzystał Cezary Tarkowski. Jak się później okazało, to właśnie ono zapewniło gościom zwycięstwo. Orłów do końca nie opuściła nadzieja i determinacja, czego dowiodła akcja punktowa, w której swoje zdolności do rzucania piłką pokazał Aleksander Kawiarowski (nominalny skrzydłowy) posyłając ją do swojego imiennika, Olka Jacka. Niestety, nieskuteczna próba podwyższenia pozwoliła Mustangom cieszyć się z sukcesu i awansu do półfinału.

Po porażce z Primacol Lowlanders Białystok w pierwszej kolejce (6:8) niewielu dawało szanse podopiecznym Pawła Kęsego. Nie dość, że musieli wygrać wszystkie swoje spotkania, to nie mogli stracić więcej niż 18 punktów. Dokonali tego w niewiarygodny sposób, tracąc zaledwie dziewięć oczek, w tym, pokonując na koniec rywala znacznie bardziej doświadczonego, utytułowanego i tak bardzo zasłużonego w polskim futbolu amerykańskim. Tym samym, awansowali do fazy pucharowej już w swoim debiutanckim sezonie w PLFA J-11. Czy będą w stanie sprawić jeszcze większą niespodziankę, pokonując w sobotę Panthers Wrocław? Wydaje się, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych.

- Cóż można powiedzieć po takim meczu. Był dla nas bardzo udany i co najważniejsze, cel został zrealizowany. Przeciwnicy postawili twarde warunki w obronie, ale to nasza była bezbłędna praktycznie przez całe spotkanie. Przyłożenie straciliśmy dosyć przypadkowo. To już jest jednak nieistotne. Cieszymy się, że udało nam się wszystkich zaskoczyć i osiągnąć coś niemal niemożliwego – trzy mecze i tylko dziewięć straconych punktów. - mówi podekscytowany Paweł Kęsy, trener główny Mustangs Płock.

- Mecz był bardzo wyrównany. Dobra gra formacji defensywnych zdominowała to spotkanie. W naszej grze zabrakło celnych podań które otworzyły by grę również dla naszych biegaczy. Daliśmy się również sprowokować na tanie zaczepki rywali, co przełożyło się na brak koncentracji i słabą egzekucję zagrywek. Płock to dobry, ale bardzo jedno wymiarowy zespół, dlatego uciekają się do prowokacji słownych i symulowania, a niestety nasi zawodnicy dali się podejść. To był jeden ze słabszych meczów w naszym wykonaniu i mimo to mieliśmy dużą szansę na zwycięstwo - to chyba jedyny pozytywny aspekt. Sezon się dla nas skończył stanowczo zbyt wcześnie. Na pewno wyciągniemy wnioski z tego sezonu i wrócimy mocniejsi za rok. - zapowiada Marek Włodarczyk, trener juniorskiej sekcji Warsaw Eagles.

Warsaw Eagles – Mustangs Płock 6:8 (0:0; 0:0; 0:8; 6:0)

III kwarta

0:8 – przyłożenie Przemysława Pawłowskiego po akcji biegowej (podwyższenie po akcji Cezarego Tarkowskiego)

IV kwarta

6:8 – przyłożenie Aleksandra Jacka po akcji po podaniu A. Kawiarowskiego

MVP meczu: Przemysław Pawłowski (Mustangs Płock)

Jakub Kaczmarek
kaczmarek.jak94@gmail.com
Biuro Prasowe PLFA