Przełamać niechlubną passę

24 maja 2018

Już w sobotę o godzinie 15:00, na Stadionie POSiR Golęcin w Poznaniu, przy ul. Warmińskiej 1, dojdzie do najbardziej wyczekiwanego pojedynku 8. kolejki Topligi. Miejscowe Kozły będą starały się zrewanżować warszawskim Orłom za porażkę w pierwszym meczu oraz przerwać niechlubną passę 16 kolejnych przegranych z najstarszym klubem futbolu amerykańskiego w Polsce.

Gospodarz: Kozły Poznań (2-2)
Gość: Warsaw Eagles (4-0)
Data i godzina: 26 maja, godz. 15:00
Stadion: Stadion POSiR Golęcin, ul. Warmińska 1, Poznań
Liga: Topliga
Bilety: wstęp bezpłatny

Rywalizacja pomiędzy Kozłami Poznań a Warsaw Eagles to bez wątpienia najbardziej ekscytujące wydarzenie 8. kolejki Topligi. Historia pojedynków pomiędzy nimi sięga 2007 roku i do tej pory liczy sobie ich aż szesnaście. Niestety dla poznaniaków, którzy nie zwyciężyli ani razu i tylko dwukrotnie byli blisko przełamania tej passy – w 2008 roku oraz… przed blisko sześcioma tygodniami w stolicy, gdzie stracili prowadzenie po własnych błędach w ostatnich minutach. Równie nieszczęśliwa klęska z Husarią Szczecin w Poznaniu spowodowała, że w przedostatniej kolejce sezonu zasadniczego nie są pewni nawet drugiego miejsca, które daje przepustkę do półfinałów. Całkowicie inne nastroje panują w drugim obozie bowiem warszawiacy w tym roku nie przegrali ani jednego meczu, co daje im pewne pierwsze miejsce w grupie północnej, a ewentualne zwycięstwo w stolicy Wielkopolski zagwarantuje im pozycję lidera na zakończenie rundy zasadniczej.

Od ostatniego meczu z Eagles wydarzyło się bardzo wiele. Doznaliśmy jednej porażki i jednego zwycięstwa, definitywnie nie jest to bilans którego oczekiwaliśmy. Czy odczuwamy strach przed tym spotkaniem? Zdecydowanie nie! Mamy do dyspozycji pełen skład z wyjątkiem Antka Idziaka, więc pod względem zdrowotnym jesteśmy bardzo zadowoleni. Do meczu podchodzimy zmotywowani i gotowi do walki. Liczymy na zwycięstwo i zamierzamy przełamać passę 16 porażek ze stołecznymi.
Filip Kłoskowski, koordynator ofensywy Kozłów Poznań

W szeregach gospodarzy panuje niezrównana mobilizacja do osiągnięcia upragnionego celu. Pomimo, że wśród wielu ekspertów, po pierwszej kolejce, byli stawiani w roli „czarnego konia” grupy północnej jak i całych rozgrywek, to przez własne błędy do ostatniej rundy nie będą mogli być pewni swojego miejsca. W Warszawie jeszcze trzy minuty przed końcem cieszyli się ze zwycięstwa, aby później w wyniku następujących po sobie błędów je stracić. Wówczas podopieczni Damiana Łuca wracali pełni frustracji, irytacji oraz poczucia niewykorzystanej szansy. Nikt się wtedy nie spodziewał, ze podobne odczucia będą mieli trzy tygodnie później, kiedy to na własnym boisku ulegli w rewanżowym starciu z Husarzami, popełniając błąd na jard przed własnym polem punktowym (znów minutę przed ostatnim gwizdkiem sędziego). Pech, niefrasobliwość, brak koncentracji, zbyt duża pewność siebie – nikt tak naprawdę nie potrafi wytłumaczyć przyczyny, choć też każdy daleki jest od jakichkolwiek tłumaczeń. Trenerzy i zawodnicy wiedzą, że stać ich na zwycięstwa z każdym, a największą przeszkodą dla siebie są oni sami. Dodatkową motywacją będzie również chęć przerwania niechlubnej passy, bo aż szesnastu z kolei porażek ze stołecznym zespołem.

Dobrą wiadomością dla kibiców gospodarzy jest z pewnością fakt, że sztab trenerski będzie mógł dobrać optymalne ustawienie. Co prawda w składzie wciąż będzie brakowało biegacza, Antoniego Idziaka, ale Bartosz Woch udowodnił, że jest godnym następcą. W pełnym wymiarze czasowym będzie mógł zagrać też Patryk Barczak, którego brakowało w pierwszym starciu. Weteran futbolowych boisk jest nieocenionym liderem formacji ataku, której zapewnia spokój rozgrywania akcji oraz niezrównane przywództwo. Optymizmem napawa również jego ostatnia rewelacyjna współpraca z Wojciechem Perzem, z którym w dwóch ostatnich kolejkach zdobył ponad 200 jardów. Zagrożenie dla drugiej i trzeciej linii obrony Orłów będą stanowili również Mateusz Patalas (niezwykle szybki i zwinny) oraz Wojciech Szymański (z meczu na mecz coraz silniejszy i pewniejszy). Jeśli tylko Bartłomiej Lublianiec będzie miał dobry dzień i wykaże się większą skutecznością w odbieraniu podań, to ofensywa Wielkopolan może postawić rywalom ciężkie warunki. O to nie będzie trzeba się martwić po stronie formacji obronnej. Ta należy do czołówki ligi i w niemal każdym spotkaniu wywiązuje się perfekcyjnie ze swoich zadań. Już same nazwiska takie jak: Łukasz Lau, Szymon Barczak, Dawid Gajewski, Damian Łuc, Wiktor Kuroczycki, Szymon Leśniak wywołują gęsią skórkę na ciele. Jedyne o co muszą zadbać to odpowiednią koncentracje i dokładność w wykonywaniu należnych zadań.

Powodów do zmartwień nie mają też goście, którzy do Poznania przyjadą bez bagażu jakiekolwiek presji. Przed dwoma tygodniami zaprezentowali się perfekcyjnie przeciwko Monarchs zdobywając aż 50 punktów (co jest tegorocznym rekordem Topligi), zapewniając sobie udział w półfinałach oraz podtrzymując perfekcyjny bilans. Napędzeni ostatnimi sukcesami, zdając sobie sprawę z własnych umiejętności i dobrej formy, będą mieli dużą przewagę mentalną jeszcze przed pierwszym kopnięciem. Christopher Jeffrey, rozgrywający przyjezdnych, jest w wyśmienitej dyspozycji. W starciu z Monarchami nie pomylił się ani razu w akcjach podaniowych, a na boisku emanuje pewnością siebie, spokojem, wyrachowaniem. Wyraźnie odnalazł optymalną formę, którą z powodzeniem podtrzymuje. Mając za swoimi plecami Jacka Martona, który pewnie kroczy po nagrodę najlepszego biegacza sezonu (547 jardów, 7 przyłożeń) nie jest w tym nic dziwnego. Australijski zawodnik zapewnia ofensywie równowagę w prowadzeniu kolejnych serii, a przy tym nieprzeciętną jakość. Wszystko podparte solidną linią ofensywną funkcjonuje jak w dobrze naoliwionej maszynie.

Również formacja obrony odnalazła więcej spokoju. Do tej pory największą bolączką była druga i trzecia linia obrony, która dawała duże pole do popisu skrzydłowym rywali. Jednak w ostatnim swoim pojedynku pokazali, że potrafią skutecznie bronić tej strefy boiska oddając przeciwnikom tylko 68 jardów. Linia defensywna w połączeniu z linebackerami to również czołowy tandem, który przeciwko Kozłom zaprezentował się z bardzo dobrej strony i to właśnie oni będą największym zagrożeniem. Wiktor Nowak, Konrad Filipiak, Łukasz Cackowski, Michał Gralewski, Piotr Grzywanowski – to gracze, na których warto zwrócić szczególną uwagę. Jedyne, czego muszą wystrzegać się obrońcy Orłów, to kar, które są ich największym zmartwieniem. Średnio oddają rywalowi aż 100 jardów po niewymuszonych błędach indywidualnych, a w takich spotkaniach jak to, takie straty mogą okazać się kluczowe.

- Mimo ostatnich dwóch przekonujących wygranych i gwarancji gry w półfinale nadal mierzymy w perfekcyjny bilans, a przede wszystkim mistrzostwo. Każdy w drużynie czuje się doskonale i nie zamierza odpuszczać w ostatniej fazie sezonu zasadniczego. Zawsze znajdzie się coś do poprawy i moim zdaniem naszym największym zmartwieniem są kary. W każdym meczu kosztują nas około 100 jardów i przeważnie w kluczowych momentach. Przeanalizowaliśmy wszystkie mecze Kozłów i co możemy powiedzieć, to że pokazują prosty, fizyczny futbol, lecz nie doskonały. Zamierzamy wykorzystać ich słabe strony tak jak w pierwszym meczu i wyjść z tego starcia zwycięsko. - zapewnia Piotr Pamulak, skrzydłowy Warsaw Eagles.

- Od ostatniego meczu z Eagles wydarzyło się bardzo wiele. Doznaliśmy jednej porażki i jednego zwycięstwa, definitywnie nie jest to bilans którego oczekiwaliśmy. Każdy trening poświęciliśmy na sumienną pracę, która ma skutkować wykluczeniem błędów z naszej gry. Orły to zdecydowanie groźna drużyna, która z meczu na mecz nabiera rozpędu. Rozgrywający zgrał się już ze wszystkimi zawodnikami na każdej pozycji, a trenerzy wykonują dobrze swoją pracę w rozpracowaniu przeciwników. Czy odczuwamy strach przed tym spotkaniem? Zdecydowanie nie! Mamy do dyspozycji pełen skład z wyjątkiem Antka Idziaka, więc pod względem zdrowotnym jesteśmy bardzo zadowoleni. Dodatkowo w meczu zagra Wojtek Perz, Patryk Barczak których w ostatnim spotkaniu brakowało. Do meczu podchodzimy zmotywowani i gotowi do walki. Liczymy na zwycięstwo i zamierzamy przełamać passę 16 porażek ze stołecznymi. - przekonuje Filip Kłoskowski, koordynator ataku Kozłów Poznań.

Jak wyjątkowe czeka nas wydarzenie świadczy również fakt, że zostało objęte patronatem prezydenta Miasta Poznania, a zorganizowany piknik – który będzie trwał od godz. 12:00 do godz. 20:00 – będzie obfitował w liczne atrakcje. Szczegółowy plan wydarzenia dostępny jest na oficjalnym wydarzeniu Facebook’owym.

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA