Warsaw Eagles na czele tabeli!

28 maja 2019

W HITowym starciu, na czele Topligowej tabeli Warsaw Eagles okazali się lepszym zespołem od KS Bydgoszcz Archers i pozostali niepokonaną drużyną w dywizji zachodniej European Super League. Tym samym są na prostej drodze do zapewnienia sobie przewagi własnego boiska w fazie pucharowej po sezonie zasadniczym.

W rozegranym w sobotę (tj. 18 maja) meczu Europejskiej Super Ligi w Sulejówku, Warsaw Eagles pokonali KS Bydgoszcz Archers (30:16) w walce o samodzielny fotel lidera w dywizji Topligi. Oba zespoły przed tym meczem nie doznały porażki w tym sezonie rozgrywkowym, więc oczywistym było, że zawodnicy dołożą wszelkich starań, by podtrzymać swoją passę, a co za tym idzie dadzą popis swoich umiejętności. Zdecydowanym faworytem meczu była drużyna z Warszawy, zeszłoroczny triumfator rozgrywek o Mistrzostwo Polski w Polskiej Lidze Futbolu Amerykańskiego oraz niepokonani od 24 marca 2018 roku. Bydgoszczanie, choć prezentowali równie wyśmienitą formę w tym roku, to jednak powracają do jedenastoosobowej formuły w rozgrywkach seniorskich po roku przerwy.

Niespodziewanie, to jednak bydgoscy futboliści lepiej weszli w mecz i już w pierwszej kwarcie zdobyli przyłożenie za sprawą duetu Luke Zetazate (rozgrywający) i Mikołaj Obrębski (skrzydłowy). Pierwsza połowa meczu toczyła się pod znakiem zaciętej rywalizacji, ale też i indywidualnych błędów. Gospodarze nie mogli złapać swojego rytmu, raz po raz wybijając się z niego z powodu braku koncentracji poszczególnych zawodników. Zbyt szybkie ruszenie się przed akcją, wkroczenie w strefę neutralną, niezłapane podania, co przekładało się na brak pewności siebie. Przewaga była zdecydowanie po stronie gości, jeśli chodzi o sferę mentalną, psychiczną – grając agresywnie, pewnie, z większym polotem. Ostatecznie to podopieczni Kirka Mastromatteo schodzili na przerwę z prowadzeniem 13:9, po zdobyciu przyłożenia i dwóch celnych kopnięciach na bramkę.

W drugiej połowie obraz gry uległ znacznej zmianie. Stołeczny klub unosił się na fali, którą złapał tuż przed przerwą i nie pozwolili sobie na tak duże rozkojarzenie jak miało to miejsce w pierwszej połowie. Potwierdziła się tym samym zasada z zeszłego roku, kiedy to mówiono, że dopóki nie pozwoli się Eagles na ich warunki gry, to wszystko jest możliwe. Podopieczni Mateusza Marciniaka nie wytrzymali jednak pod kątem fizycznym i z każdą kolejną minutą pozwalali rywalom na coraz bardziej spokojną, konsekwentną grę. Igor Urban wraz z Marcelem Smoleniem zapewniali pozytywne jardy w akcjach biegowych, a Jan Korkuć, Olek Kawiarowski czy Matija Almaśi pewnie łapali precyzyjne podania od swojego rozgrywającego. Mimo to, jeszcze pod koniec trzeciej kwarty, nadzieje w serca kibiców i dawkę energii w zawodników wlał Mateusz Marciniak, który popisał się fantastyczną akcją powrotną na kilkadziesiąt jardów, co wykorzystał Luke Zetazate, tym razem obsługując celnym podaniem Kubę Kubackiego.

Nie wystarczyło to jednak do odwrócenia losów meczu, a czwarta kwarta przebiegła pod całkowitą kontrolą gospodarzy, którzy zasłużenie wygrali 30:16.

- Archers to twardo grająca drużyna, niewygodna, ale niczym nas nie zaskoczyła, dokładnie tego się po nich spodziewaliśmy. Rozpoczęli mecz będąc gotowymi do gry w przeciwieństwie do nas. Graliśmy jednopłaszczyznowo, bez energii, a kiedy straciliśmy punkty, zaczęliśmy przegrywać, to był dla nas szok, bo przecież nie przegraliśmy od dwóch lat! Potrzebowaliśmy czasu, żeby złapać odpowiedni rytm, wrócić na właściwe tory, pogoda i stan murawy na pewno miał na to wpływ, ale wszyscy mieliśmy te same warunki do gry. Na szczęście nasza defensywa zagrała wyśmienicie od samego początku. – podsumowywał po pierwszej połowie Kirk Mastromatteo, trener główny Warsaw Eagles.

- Przegraliśmy tak naprawdę sami ze sobą. Popełniliśmy za dużo błędów, które jesteśmy w stanie wyeliminować, dlatego chciałbym jak najszybciej móc się zrewanżować rywalom, choć to może nastąpić tylko w finale. Być może lepiej przegrać teraz, w sezonie zasadniczym, aniżeli w dalszej części sezonu czy fazie pucharowej. Mamy też w składzie dużo młodych zawodników, którzy zbierają doświadczenie, a to zdecydowanie im się przyda. Nikt  z nas na pewno nie spuszcza głowy i dalej walczymy o cenne trofeum. – zapewniał po meczu Jakub Kubacki, skrzydłowy KS Bydgoszcz Archers.

Mecz dostępny dla abonamentów NC+ na VOD

Warsaw Eagles – KS Bydgoszcz Archers 30:16 (3:6; 10:3; 10:7; 7:0)

 

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl