Wielkie punktowanie w Katowicach

22 kwi 2012

W rozegranym w niedzielę 22 kwietnia meczu czwartej kolejki Topligi Warsaw Eagles pokonali na wyjeździe AZS Silesia Rebels 66:26. Drużyna ze stolicy wygrała czwarte spotkanie z rzędu i odzyskała prowadzenie w tabeli. Rebels przedłużyli swoją złą passę do trzech porażek.

W pierwszej połowie fani zgromadzeni na stadionie Rozwoju Katowice zobaczyli aż 10 przyłożeń. Wielkie punktowanie rozpoczęło się już praktycznie w otwierającej mecz akcji powrotnej gospodarzy: James Dobson został zatrzymany dopiero kilka jardów przed polem punktowym Eagles, a chwilę później formalności dopełnił rozgrywający Michał Kołek. Zaskoczeni goście oddali piłkę po trzech ofensywnych próbach. Niesieni dopingiem swoich kibiców Rebelianci zapunktowali ponownie. Tym razem po długiej akcji podaniowej przyłożenie dodał Zbigniew Szrejber.

Wiem, że wielu graczy stara się o nagrodę najlepszego gracza sezonu, ale ja robię tyle, ile tylko się da żeby statuetka dla MVP trafiła w moje ręce.
Tyrone Landrum, skrzydłowy Warsaw Eagles

Euforię na trybunach szybko zmniejszył jednak Tyrone Landrum. Amerykanin w akcji powrotnej po wykopie minął wszystkich rywali i zmniejszył przewagę zespołu z Górnego Śląska do sześciu punktów. To zmotywowało też defensywę Orłów, która w kolejnej serii przejęła podanie Kołka. Na boisko wszedł atak prowadzony przez Kevina Lyncha, ale kilka flag za przewinienia cofnęło gości na ich własny 5. jard. W beznadziejnej sytuacji geniuszem błysnął jednak znów Landrum, który biegnąc wzdłuż linii bocznej pokonał z piłką 95 jardów i wyprowadził warszawian na prowadzenie.

Zdziwieni Rebels próbowali szybko ten stan rzecz zmienić, ale po przechwycie Claude'a Tindonga futbolówka znów wróciła w posiadanie Orłów. Efekt był podobny jak we wcześniejszych przypadkach, z tą różnicą, że następne przyłożenie Landruma było efektem akcji podaniowej. Dopiero wtedy nowy sygnał do ataku gospodarzom dał Dobson, którego akcja powrotna po wykopie znów zakończyła się blisko pola punktowego przeciwnika. Kilka prób później katowiczanie znów przegrywali tylko ośmioma punktami. Nie trwało to jednak długo, bo już przy ich wznawiającym grę wykopie, jeszcze raz niemożliwym do zatrzymania okazał się Landrum.

Orły dodały jeszcze jedno przyłożenie, ale Rebelianci nie mieli zamiaru się poddać. Tuż przed przerwą nową nadzieję w serca kibiców wlał James Dobson, łapiąc podanie Kołka. Dzięki tej akcji schodzące do szatni zespoły dzieliło tylko 14 punktów, a niespodzianka wciąż wydawała się możliwa. W drugiej połowie zdecydowanie górowali jednak goście, dodając jeszcze kilka przyłożeń i zachowując czyste konto w obronie. Po ostatnim gwizdku Rebels otrzymali jednak porcję gromkich braw od swoich, do końca aktywnych kibiców.

- Trudno cieszyć się po porażce, ale ten mecz to ważny, może przełomowy moment w naszym sezonie – tłumaczył entuzjazm kibiców James Dobson, skrzydłowy gospodarzy. - Po raz pierwszy zagraliśmy jak drużyna, myślę, że postęp w porównaniu z ostatnimi występami jest bardzo widoczny. W samą porę, przed kluczowy pojedynkiem z Kozłami Poznań nasza gra zaczyna przybierać właściwe kształty - dodał.

- Wiem, że wielu graczy stara się o nagrodę najlepszego gracza sezonu, ale ja robię tyle, ile tylko się da żeby statuetka dla MVP trafiła w moje ręce - powiedział, znów błyszczący, Tyrone Landrum.- Wygraliśmy, ale musimy dobrze przyjrzeć się nagraniu spotkania, wyłapać błędy i upewnić się, żeby taki początek, jak dzisiaj już się nam nie przytrafił – dodał.

W szeregach ofensywy gospodarzy wyróżniali się dobrze obsługiwani podaniami Kołka skrzydłowi James Dobson i Sebastian Tyrka. W akcjach biegowych jardy zdobywali Paweł Szmandra i Grzegorz Suder. W obronie o twardą grę dbał Arkadiusz Kanicki.

Orły do zwycięstwa poniósł przede wszystkim Tyrone Landrum, ale dobrze zaprezentowali się też polscy running backowie: Piotr Osuchowski i Adam Nawrocki. W defensywie przechwytami akcje przeciwników kończyli Norman Seignious i Claude Tindong.

Swój kolejny mecz ligowy Rebels rozegrają w sobotę 28 kwietnia. W Poznaniu zmierzą się z tamtejszymi Kozłami. Dzień później Eagles pojawią się we Wrocławiu, gdzie w szlagierowym meczu podejmą ich Devils.


AZS Silesia Rebels - Warsaw Eagles 26:66 (13:21, 13:21, 0:10, 0:14)

I kwarta
6:0 przyłożenie Michała Kołka po 1-jardowej akcji biegowej
13:0 przyłożenie Zbigniewa Szrejbera po 30-jardowej akcji po podaniu Michała Kołka (podwyższenie za jeden punkt Zbigniew Szrejber)
13:7 przyłożenie Tyrone'a Landruma po 87-jardowej akcji powrotnej po wykopie (podwyższenie za jeden punkt Brett Peddicord)
13:14 przyłożenie Tyrone'a Landruma po 95-jardowej akcji po podaniu Kevina Lyncha (podwyższenie za jeden punkt Brett Peddicord)
13:21 przyłożenie Tyrone'a Landruma po 34-jardowej akcji po podaniu Kevina Lyncha (podwyższenie za jeden punkt Brett Peddicord)

II kwarta
13:28 przyłożenie Kevina Lyncha po 26-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Brett Peddicord)
20:28 przyłożenie Michała Kołka po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Zbigniew Szrejber)
20:35 przyłożenie Tyrone’a Landruma po 74-jardowej akcji powrotnej (podwyższenie za jeden punkt Brett Peddicord)
20:42 przyłożenie Piotra Osuchowskiego po 4-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Brett Peddicord)
26:42 przyłożenie Jamesa Dobsona po 24-jardowej akcji po podaniu Michała Kołka

III kwarta
26:49 przyłożenie Tyrone'a Landruma po 20-jardowej akcji po podaniu Kevina Lyncha (podwyższenie za jeden punkt Brett Peddicord)
26:52 27-jardowe kopnięcie z pola Bretta Peddicorda

IV kwarta
26:59 przyłożenie Jakuba Zdunia po 20-jardowej akcji po podaniu Kevina Lyncha (podwyższenie za  jeden punkt Brett Peddicord)
26:66 przyłożenie Normana Seigniousa po 65-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za jeden punkt Marcin Łojewski)


Mecz obejrzało 300 widzów.