Odrabianie zaległości

25 kwi 2013

W sobotę 27 kwietnia o godzinie 16:00, na stadionie Sarmacji przy ulicy Sportowej 4 w Będzinie zostanie rozegrany zaległy mecz trzeciej kolejki Topligi. Drużyna Zagłębie Steelers Interpromex przed własną publicznością zagra z zespołem Warsaw Eagles.

Gospodarz: Zagłębie Steelers Interpromex (1-1)
Gość: Warsaw Eagles (1-1)
Data i godzina: 27 kwietnia, godz. 16:00
Stadion:
stadion Sarmacja Będzin,  ulica Sportowa 4, Będzinie
Liga: Topliga
Bilety:
wstęp wolny

Dla sobotnich adwersarzy będzie to dopiero trzeci mecz w tegorocznych zmaganiach ligowych. Jako użytkownicy stadionów z nawierzchnią naturalną Steelers i Eagles mieli największe problemy związane z przedłużającą się zimą. Początkowo spotkanie miało odbyć się 13 kwietnia, ale włodarze stadionu Sarmacji nie zezwolili na rozegranie go ze względu na słaby stan murawy.

Oba kluby mają identyczny bilans – po jednej wygranej i jednej porażce. Dużo bardziej podbudowani są Hutnicy po prestiżowym, wyjazdowym zwycięstwie nad drugim beniaminkiem - Warsaw Spartans. Po tak udanym początku sezonu, w poprzedniej kolejce zmierzyli się oni z Devils Wrocław przegrywając 7:48. Pomimo pochwał z ust trenera gości, Steelers bardzo mocno przeżyli tę porażkę. - Gospodarze wyszli na mecz chyba tylko po to by zrobić krzywdę Steelers, kręcąc moim zawodnikom stawy na ziemi i zachowując się najzwyczajniej nie fair - grzmiał po meczu Szymon Widera , prezes Hutników. Liderem formacji ataku Steelers jest amerykański rozgrywający Travis Taylor, który często decyduje się na biegi z piłką. Zdobywanie punktów to jednak domena rodzimych zawodników, którzy walczą o każdy jard boiska.

Warsaw Eagles jadą na Zagłębie po porażce 7:20 z Seahawks Gdynia. Mecz, który miał pokazać, że Orły jednak potrafią wygrać u siebie z klubem z Pomorza okazał się sukcesem, ale tylko organizacyjnym. Warszawska obrona stanęła na wysokości zadania wpuszczając tylko trzy przyłożenia.  Zabrakło jednak odrobiny wsparcia od  formacji ataku. Osłabiony brakiem kilku podstawowych zawodników zwycięzca NAC VII SuperFinału był cieniem samego siebie. Jednak pogoń za tym cieniem zakończyła się trzecią z rzędu porażką stołecznych futbolistów w meczach z Jastrzębiami. - Przez kilka lat z rzędu Warsaw Eagles nie przegrali z Pomorze Seahawks, teraz po przeprowadzce do Gdyni, to oni wygrali z nami trzeci kolejny mecz. Niczego bardziej nie chcemy niż przełamania tej niekorzystnej passy jeszcze w tym sezonie. - mówi Marcin Łojewski, skrzydłowy Warsaw Eagles. Spotkanie rozegrane zostało na obiekcie Polonii Warszawa i przyciągnęło na trybuny ponad półtora tysiąca widzów. Nie mogli się oni jednak cieszyć się ze zwycięstwa swoich pupili.

Przełożone mecze Topligi sprawiły, że Steelers do końca sezonu regularnego nie odpoczną ani razu, a Eagles tylko jeden weekend będą mogli poświęcić na regenerację. Szymon Widera taki stan rzeczy przyjmuje spokojnie - Zagranie 9 meczów pod rząd nie należy do najłatwiejszych. Wchodząc do Topligi wiedzieliśmy na co się decydujemy. Nie ma więc co narzekać. Wtóruje mu Łojewski - Jest to cecha charakterystyczna naszej ligi - krótki acz intensywny sezon. Wbrew pozorom dużo łatwiej rozegrać taki sezon niż sześć spotkań na przestrzeni kilku miesięcy, tak jak grają niższe ligi. Kluby Topligowe mają na tyle szerokie i wyrównane składy, że w przypadku urazów jakość gry danej drużyny nie cierpi za mocno. To, że do kolejnego finału będziemy praktycznie cały czas grali jest raczej zaletą niż wadą.

Faworytem sobotniej konfrontacji będą zdecydowanie goście. Jednak Hutnicy już przed sezonem celowali w rolę czarnego konia rozgrywek. Kluczem będzie przede wszystkim rozegranie wszystkich meczów bez większych kontuzji. Tego Prezes Widera boi się przed meczem z Eagles najbardziej - Po meczu z Orłami gramy z Rebeliantami. Będzie to dla nas najważniejszy mecz w sezonie. Podejście do niego bez kontuzji może okazać się kluczowe dla wyniku. Eagles bardzo dobrze radzą sobie w roli faworyta. Od spotkania z Kraków Tigers w 2010 wygrywali wszystkie mecze, w których typowani byli do zwycięstwa. Metodą na Steelers ma być według Łojewskiego koncentracja przez cały mecz. - Na pewno nie zignorujemy gospodarzy, to nie jest już ten zespół, który ograliśmy ponad 50 punktami dwa lata temu, a rok temu przegrał półfinał PLFA I. Zagramy bez kilku podstawowych zawodników, więc więcej szans otrzymają głodni gry zmiennicy. Ważne, żebyśmy byli skupieni na sobie oraz abyśmy dobrze wykonali plan gry, który już ćwiczymy na treningach.

O tym, który  z zespołów odniesie w sobotę drugie zwycięstwo w sezonie przekonamy się już 27 kwietnia ok godziny 19.00 gdy zakończy się mecz Steelers - Eagles. Nadchodzące spotkanie poprowadzi szóstka sędziów z Wojciechem Ratajczakiem jako arbitrem głównym.

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl