Nowy lider

29 kwietnia 2012

W rozegranym w niedzielę 29 kwietnia meczu 5. kolejki Topligi Devils Wrocław pokonali na własnym terenie Warsaw Eagles 35:32. Spotkanie lidera i drugiego zespołu w tabeli nie zawiodło pokładanych w nim oczekiwań. Dzięki zwycięstwu, na półmetku sezonu zasadniczego Diabły prowadzą w Toplidze.

Mecz w ataku rozpoczęli Eagles, którzy szybko dotarli pod pole punktowe rywali, ale tam zostali zatrzymani w czwartej próbie. Piłkę przejęli gospodarze. Po długiej serii ofensywnej, głównie dzięki biegom Nilesa Mittascha i podaniom łapanym przez Piotra Wisa, Devils objęli prowadzenie. Odpowiedź warszawian była jednak natychmiastowa i pojedynek znów się wyrównał. Swoje kolejne posiadania piłki obie drużyny zamieniły na touchdowny.

Ta równa wymiana ciosów zatrzymała się dopiero, gdy podanie Krzysztofa Wydrowskiego przejął gracz Eagles. Po kopnięciu z pola Bretta Peddicorda goście po raz pierwszy objęli prowadzenie. Diabły odrobiły jednak straty niezwłocznie za sprawą kolejnego świetnego biegu Mittascha. Tuż przed przerwą wrocławianie wybronili ofensywną szarżę Orłów, po tym jak, po tym jak piłkę przechwycił Karol Mogielnicki.

Druga połowa rozpoczęła się lepiej dla gospodarzy, którzy zwiększyli swoją przewagę do 12 punktów. Eagles odrobili co prawda trzy z nich po kopnięciu z pola, ale przyłożenie Piotra Wisa na początku czwartej kwarty pozwoliło Devils wyjść na 16-punktowe prowadzenie. Przewaga wydawała się bezpieczna, ale wtedy pogoń rozpoczął zespół ze stolicy. Już w kolejnej akcji Tyrone Landrum podał w zmyłkowej akcji do pozostawionego bez krycia Kevina Lyncha i Orły wróciły do gry. Chwilę później, po raz kolejny piłkę w ręce rywali rzucił Wydrowski i na boisku znów pojawiał się ofensywa z Warszawy. Okazji nie zmarnował Piotr Osuchowski. Po jego przyłożeniu wrocławianie prowadzili raptem trzema punktami.

Nie sądzę, żeby istniała jakaś klątwa Wrocławia.
Konrad Paszkiewicz, linebacker Eagles

Gdy do końca pozostawało około pięć minut, piłkę mieli Devils, ale Eagles udało się zatrzymać rywali w czwartej próbie. W odpowiedzi, atak gości zaliczył jednak swoją najbardziej nieudaną serię w tym pojedynku i po trzech nieskutecznych próbach, trener Phillip Dillon zaordynował odkopnięcie piłki.

Do utrzymania prowadzenia Diabłom wystarczało zdobycie pierwszej próby, ale po trzech biegach do szczęścia wciąż brakowało im dwóch jardów. Wrocławianie byli niedaleko własnego pola punktowego, mimo tego zdecydowali się postawić wszystko na jedną kartę. W czwartej próbie piłkę znów otrzymał Mittasch, który przeskoczył nad liniowymi rywala i zdobył dokładnie tyle terenu by jego zespół mógł celebrować zwycięstwo.

- Przed tą akcją trener Poole podszedł do ofensywy i zapytał co chcemy zrobić. Postanowiliśmy zaryzykować i to się opłaciło - skomentował Niles Mittasch, running back Devils - Grając nie myślałem o tym, żeby zaprezentować się lepiej niż Tyrone Landrum. Dla mnie liczy się przede wszystkim mistrzostwo, nie nagrody indywidualne - dodał Amerykanin.

- Nie sądzę, żeby istniała jakaś klątwa Wrocławia -
 powiedział Konrad Paszkiewicz, zawodnik drugiej linii obrony gości - po tym jak jego zespół wydłużył passę porażek z Diabłami do 6 spotkań. - Dziś zadecydowały raczej małe błędy i to nad ich wyeliminowaniem musimy popracować przed rewanżem. Wtedy też będziemy mogli najlepiej odwdzięczyć się naszym kibicom, którzy przyjechali nas tutaj żywiołowo wspierać - dodał.

Wśród gospodarzy na pochwały zasłużyli Niles Mittasch za kluczowe akcje biegowe i Piotr Wis za regularnie łapane podania w trzecich próbach. W obronie wyróżniał się Karol Mogielnicki, którzy dobrze radził sobie z zadaniem krycia Tyrone'a Landruma, a także Przemysław Cudak i Szymon Adamczyk nękający rozgrywającego gości.

W ofensywie gości na pochwały zasłużył przede wszystkim duet running backów Kamil Krekora i Piotr Osuchowski. W obronie natomiast, ciągle utrudniający życie Krzysztofowi Wydrowskiemu, Tomasz Szczeszek i Claude Tindong, który przechwycił jedno z podań rywali.

Swój kolejny mecz ligowy Diabły rozegrają w sobotę 12 maja. Na wyjeździe zmierzą się z AZS Silesia Rebels. Dzień później, na własnym boisku Orły podejmą Seahawks Gdynia.


Devils Wrocław - Warsaw Eagles 35:32 (7:6, 14:10, 7:3, 7:13)

I kwarta
7:0 przyłożenie Nilesa Mittascha po 15-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Wis)
7:6 przyłożenie Piotra Osuchowskiego po 4-jardowej akcji biegowej

II kwarta
14:6 przyłożenie Tomasza Tarczyńskiego po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Wis)
14:13 przyłożenie Grzegorza Janiaka po 18-jardowej akcji po podaniu Kevina Lyncha (podwyższenie za jeden punkt Brett Peddicord
14:16 30-jardowe kopnięcie z pola Bretta Peddicorda
21:16 przyłożenie Nilesa Mittascha po 40-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Wis)

III kwarta
28:16 przyłożenie Nilesa Mittascha po 20-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Wis)
28:19 26-jardowe kopnięcie z pola Bretta Peddicorda

IV kwarta
35:19 przyłożenie Piotra Wisa po 10-jardowej akcji po podaniu Krzysztofa Wydrowskiego (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Wis)
35:25 przyłożenie Kevina Lyncha po 65-jardowej akcji po podaniu Tyrone'a Landruma
35:32 przyłożenie Piotra Osuchowskiego po 13-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Brett Peddicord)


Mecz obejrzało 600 widzów.