Rozgrzewka przed półfinałem

13 cze 2013

W sobotę 15 czerwca o godzinie 17:00, w Bemowskim Ośrodku Piłki Nożnej, przy ul. Obrońców Tobruku 11 w Warszawie zostanie rozegrany mecz dziesiątej kolejki Topligi. Warsaw Spartans podejmą Warsaw Eagles.

Gospodarz: Warsaw Spartans (0-9)
Gość:
Warsaw Eagles (6-2)
Data i godzina: 15 czerwca o godz. 17:00
Stadion:
Bemowski Ośrodek Piłki Nożnej, ul. Obrońców Tobruku 11 w Warszawie
Liga: Topliga
Bilety:
15 zł

Dziesiąta kolejka Topligi będzie stała pod znakiem derbów Warszawy. Gospodarze rywalizacji z góry są skazani na porażkę, bo, jak sami podkreślają, różnica poziomów między obiema drużynami jest duża, co było widać chociażby w ostatnim starciu, zakończonym wynikiem 0:71. Mimo tak oczywistego wniosku Spartanie nie poddają się. – Jesteśmy dobrej myśli. Zamierzamy pokazać się z lepszej strony niż ostatnio i zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby Orły nie miały tylu powodów do radości, co w naszym poprzednim meczu – zapowiada Tomasz Ochnio, prezes Warsaw Spartans.

Skłamałbym mówiąc, że nasi najbliżsi przeciwnicy mogą nas czymś zaskoczyć. Otóż nie mogą. W obecnym składzie nie mają szans na zwycięstwo.
Jacek Śledziński, manager Eagles

Włodarze beniaminka uważają, że na tamtą porażkę złożyło się wiele czynników. M.in. słaba koncentracja poszczególnych futbolistów, a także brak doświadczenia i oczywiście różnica klas. Ostatnie starcie obu ekip to także popisowy wyczyn Clarence’a Andersona z Warsaw Eagles. Amerykanin, minął praktycznie wszystkich rywali i zdobył przyłożenie. Gdy jego akcja obiega cały świat, Spartanie zastanawiają się jak zastopować utalentowanego rywala. – On jest tak naturalnie uzdolniony, świetny technicznie i niezwykle szybki, że problem z jego zatrzymaniem ma każda drużyna z Topligi. Jak my postaramy się go powstrzymać? Chyba będziemy puntować poza linię boczną boiska – śmieje się Ochnio.

Optymistycznie usposobieni gospodarze już przed sezonem zdawali sobie sprawę, że w tym roku nie czekają ich wielkie sukcesy, więc nastawiali się na zbieranie doświadczeń. Ostatni pojedynek w obecnej edycji będzie kolejną szansą na naukę, która zaprocentuje w przyszłości. – Podobnie jak przy okazji poprzednich meczów, tak i tym razem podejdziemy do starcia z Eagles jak do lekcji, z której musimy wiele wynieść, by w 2014 być lepszymi futbolistami. Mimo braku zwycięstw na przestrzeni ostatnich miesięcy cieszymy się, że możemy grać w Toplidze. Lepiej uczyć się od silnych rywali, niż kompletować kolejne wygrane ze słabszymi od siebie – podsumowuje prezes Ochnio.

Dla Warsaw Eagles sobota nie będzie pożegnaniem z Topligą. Wręcz przeciwnie. To dopiero końcówka pierwszego etapu. Orły są już pewne gry w półfinale i spotkanie ze Spartanami potraktują trochę bardziej ulgowo. – Skłamałbym mówiąc, że nasi najbliżsi przeciwnicy mogą nas czymś zaskoczyć. Otóż nie mogą. W obecnym składzie nie mają szans na zwycięstwo. Oczywiście podejdziemy do tego meczu w pełni skoncentrowani, ale nie wystąpimy w podstawowym składzie. Zabraknie kilku ważnych zawodników, którym damy odpocząć. Nazwisk nie mogę zdradzić, bo sam ich jeszcze nie znam, ale niezależnie kogo wytypuje sztab szkoleniowy, na pewno przyda im się kilkudniowy odpoczynek przed półfinałem – tłumaczy Jacek Śledziński, menedżer Eagles.

Orły mają bardzo dobry grafik, bo po zeszłotygodniowym zwycięstwie nad Seahawks Gdynia, a przed ważnym meczem z Devils Wrocław trafiają na słabych Spartan, co może być dla nich zbawienne przed rywalizacją w fazie pucharowej. Warszawianie mają jeszcze większe powody do radości biorąc pod uwagę fakt, że wreszcie pokonali żółto-czarnych po trzech kolejnych przegranych z rzędu. – Bardzo się cieszymy, że w końcu udało nam się zwyciężyć Jastrzębie. Nie dokonaliśmy tego w zeszłorocznym finale, ani w kwietniowym meczu sezonu zasadniczego. Takie zwycięstwo na pewno zadowala. Teraz celem nadrzędnym jest półfinał. Nie zapominamy jednak o Spartanach. Chcielibyśmy wykorzystać ten mecz do przećwiczenia kilku akcji, które mogą nam się przydać w meczu z Devils – dodaje Śledziński.

Gospodarze jeszcze nie wiedzą, czy wszyscy futboliści będą mogli wystąpić w sobotnim meczu. Pod znakiem zapytania stoi gra nominalnego safety Łukasza Kierepy oraz running backa Marcina Szczepańskiego. Goście natomiast nie są pewni dalszych losów Konrada Paszkiewicza, przeciw któremu toczy się postępowanie dyscyplinarne w związku z niejednoznaczną sytuacją mającą miejsce w poprzednim spotkaniu.