O lepsze miejsce w półfinale

20 cze 2013

W sobotę 22 czerwca o godzinie 14:00, na stadionie Polonii, przy ulicy Konwiktorskiej 6 w Warszawie zostanie rozegrany zaległy mecz 2.kolejki Topligi. Warsaw Eagles zagrają w nim z Devils Wrocław.

Gospodarz: Warsaw Eagles (7-2)
Gość:
Devils Wrocław (8-1)
Data i godzina: 22 czerwca o godz. 14:00
Stadion:
Stadion Polonii, ul. Konwiktorska 6, Warszawa
Liga: Topliga
Bilety:
15 - 150 zł

Ten mecz miał się odbyć już 6 kwietnia, ale fatalne warunki atmosferyczne oraz zły stan murawy były głównymi czynnikami stojącymi za odwołaniem spotkania. Teraz aura dopisuje i jeśli miałoby dojść do kolejnego przełożenia to chyba tylko z powodu rekordowych upałów, a nie siarczystej zimy.

Statystyki mają to do siebie, że czasem kłamią. Prawdą jest, że chcemy wygrać sobotni mecz i tym samym zakończyć sezon zasadniczy zwycięstwem.
Jacek Śledziński, manager Eagles

Przed nami hit ostatniej kolejki Topligi. Warsaw Eagles podejmują Devils Wrocław. Gospodarze sobotniego starcia ostatnio mieli trochę czasu, by dać odpocząć nie tylko mięśniom, ale także umysłom, bowiem tydzień temu rozegrali mecz z najgorszą drużyną sezonu – Warsaw Spartans. Zwycięstwo w tamtym spotkaniu było tylko formalnością. Najbliższe starcie nie będzie już taką sielanką. Przyjezdni są bardzo silni i z weekendu na weekend budzą coraz większy respekt wśród rywali. Choć oba zespoły są już pewne awansu do półfinałów, nie wiadomo jednak kto z kim zagra. – Wiemy, że zagramy we Wrocławiu. Pytanie, czy z Devils czy z Giants. Nie umiem odpowiedzieć na pytanie z kim bym wolał. Z Giants już się mierzyliśmy w tym sezonie i minimalnie przegraliśmy. Z Diabłami dopiero się spotkamy  – tłumaczy Jacek Śledziński, menedżer Warsaw Eagles.

Według statystyk, ostatnie dziewięć z dziesięciu meczów pomiędzy tymi drużynami zakończyło się zwycięstwami gospodarzy. To może być dobry prognostyk dla Orłów. Ci mimo wszystko wolą skupiać się na odpowiednim przygotowaniu do sobotniego meczu, niż liczyć na łut szczęścia i słabszą formę rywali. – Statystyki mają to do siebie, że czasem kłamią. Prawdą jest, że chcemy wygrać sobotni mecz i tym samym zakończyć sezon zasadniczy zwycięstwem – dodaje Śledziński.

Aby cieszyć się z wygranej będzie trzeba zatrzymać przyjezdnych, a ci mają w składzie kilku naprawdę groźnych zawodników. Eagles najbardziej obawiają się rozgrywającego Devils, Sedricka Harrisa, który już niejednokrotnie udowodnił, że potrafi pokrzyżować plany najlepszym w lidze. Warszawianie planują zwrócić szczególną uwagę także na wide receiverów: Grzegorza Mazura oraz Dawida Tarczyńskiego. Obaj występują w formacji ofensywnej i napędzają zespół do zdobywania kolejnych przyłożeń. Aby osiągnąć zwycięstwo Eagles planują już kilka niespodzianek. – Oczywiście mamy cały zestaw zagrywek, których jeszcze nie używaliśmy. Trzymamy je na odpowiednią chwilę. Zapewne kilku z nich użyjemy właśnie przeciwko Devils – kończy menedżer Orłów.

Goście sobotniego meczu na tę chwilę mają lepszy bilans w lidze, niż ich najbliżsi rywale. To jednak nie stawia ich w roli faworytów, bowiem Eagles będą grali na własnym stadionie, a do tego zapewne zostaną wsparci przez wierną rzesze kibiców, którzy zawsze tłumnie przychodzą na stadion Polonii. Ostanie dwa mecze pomiędzy Orłami a Diabłami zakończyły się wygranymi tych pierwszych. – W tym momencie nikt już nie wspomina zeszłego sezonu. Teraz liczy się tylko najbliższy mecz i szansa na przywilej rozgrywania półfinału na własnym stadionie – komentuje Seweryn Plotan, menedżer wrocławskie drużyny.

Wrocławianie doceniają defensywę gospodarzy, która w tym sezonie prezentuje się wyśmienicie i na pewno trudno będzie ją zatrzymać w ostatnim meczu sezonu. Nie takie formacje obronne rozmontowywali jednak w trwającej edycji futboliści Devils. Wystarczy przypomnieć sobie majowe starcie z Seahawks Gdynia, czy chociażby czerwcowe derby Wrocławia. Oba te mecze zakończyły się wygranymi Diabłów.

Dodatkowym smaczkiem sobotniego widowiska będzie to, że Eagles i Devils wystąpią w najmocniejszych składach. W obu drużynach jest tylko po jednym kontuzjowanym zawodniku. Warszawianie będą musieli poradzić sobie bez doświadczonego Radosława Wiankowskiego z formacji obrony, który ma złamaną rękę, a ekipa z Dolnego Śląska nie będzie mogła skorzystać z pomocy 23-letniego Adriana Grzesiaka.