Devils zdobywają półfinał u siebie

22 cze 2013

W rozegranym w sobotę 22 czerwca zaległym meczu 2. kolejki Topligi Warsaw Eagles ulegli na własnym boisku Devils Wrocław 25:27.

Oba zespoły rozpoczęły spotkanie od krótkich posiadań ofensywnych i odkopnięć. Dopiero przy drugim podejściu wynik otworzyli goście z Wrocławia po biegu Sedricka Harrisa. Warszawiacy, od początku do końca często utrudniający sobie zadanie wieloma przewinieniami, nie byli w stanie odpowiedzieć i znów musieli odkopywać futbolówkę. Na wysokości zadanie ponownie stanęli jednak Devils prowadzeni przez Harrisa. Amerykański rozgrywający po 50-jardowym biegu pozwolił im objąć prowadzenie 15:0.

Ofensywa Eagles przełamała się dopiero w następnej serii, podtrzymanej przy życiu przez pierwsze dobre podanie Shane'a Gimzo do Clarence'a Andersona. Gospodarze znaleźli się na 15. jardzie przed polem punktowym Devils i mimo że w pierwszej próbie zdobyli 9 jardów, to zły bieg i niedobre wprowadzenie piłki do gry w próbach następnych zmusiły ich do zadowolenia się tylko kopnięciem z pola. Chwilę później wydawało się, że losy meczu mogą się nagle odwrócić, gdy zgubioną przez skrzydłowego Diabłów piłkę podniósł Caleb Singleton i wrócił z nią na połowę gości. Atak Orłów ponownie jednak zawiódł, nie zdobywając nawet pierwszej próby. To oznaczało, że na przerwę gospodarze schodzili przegrywając 12 punktami.

Ta różnica zwiększyła się już na początku trzeciej kwarty, gdy długą serię Devils wykończył złapanym podaniem Piotr Wis. Ten ciąg zagrań Diabłów potwierdził, że wrocławianie mają wiele atutów w ataku. Orły z trudem, ale jednak zmniejszyły dystans do rywali w kolejnym posiadaniu, gdy ponownie znać o sobie dał duet Gimzo-Anderson, a ten drugi po złapaniu podania był w stanie minąć ostatnich obrońców stojących na drodze do pola punktowego. Ta akcja i podwyższenie za dwa punkty dawały nową nadzieję, szczególnie, że defensywa miejscowych zatrzymała chwilę później atak gości.

Czy to dobrze, że za tydzień gramy z tym samym zespołem? Mam wrażenie, że tak. Skoro pokonaliśmy ich dzisiaj na wyjeździe, to możemy to powtórzyć za 7 dni na własnym terenie.
Seweryn Plotan, menedżer Devils

Orły po zdobyciu jednej pierwszej próby też musiały jednak odkopywać, co Devils wykorzystali tym razem bezwzględnie. Biegi Xaviera Glenna pozwoliły im dotrzeć do czerwonej strefy, gdzie ten sam zawodnik zdobył przyłożenie. Jego akcję zniwelowało jednak przewinienie. Diabły zmuszone jeszcze raz grać w czwartej próbie zrobiły to jeszcze lepiej niż poprzednio. Podanie Harrisa świetnie złapał Karol Pełechaty. Przy 5 minutach do końca i 16 punktach straty Eagles nie mieli jeszcze zamiaru się poddawać. Ich kolejny atak zakończył się przyłożeniem Krzysztofa Stojaka, po którym podwyższenie nie było jednak udane.

Eagles dostali jeszcze jedną szansę, gdy punter Devils pod presją wykopał piłkę tylko do własnego 30. jarda. Moment później zawiódł jednak Gimzo, który ratując się przed powaleniem przed linią wznowienia akcji wyrzucił futbolówkę w kierunku czujnego Adama Lary'ego. Po przechwycie ofensywa gości zbiła trochę czasu z zegara, ale musiała jeszcze raz odkopywać piłkę do Orłów. Wykorzystał to Anderson popisując się kolejną w tym roku świetną akcją powrotną na przyłożenie. To zagranie nie miało już większego wpływu na końcowy wynik. Odzyskany przez wrocławian onside kick oznaczał, że nic nie odbierze im  zwycięstwa. Ta wygrana oznacza, że to Devils zajmą pierwsze miejsce w Grupie Południowej i w zaplanowanym na przyszłą sobotę półfinale zagrają na własnym boisku... znów z Warsaw Eagles.

- Cieszymy się ze zwycięstwa i półfinału u siebie, natomiast po w miarę udanym pod tym względem sezonie, tym razem nie obeszło się bez drobnych kontuzji, chociaż konkretnych wieści jeszcze nie mamy
- skomentował Seweryn Plotan, menadżer Devils Wrocław, zaznaczając jednocześnie, że wśród kontuzjowanych nie ma rozgrywającego Sedricka Harrisa. - Czy to dobrze, że za tydzień gramy z tym samym zespołem? Mam wrażenie, że  tak. Skoro pokonaliśmy ich dzisiaj na wyjeździe, to możemy to powtórzyć za 7 dni na własnym terenie - dodał Plotan.

- Ten wynik nas nie satysfakcjonuje, bo chcieliśmy oczywiście dzisiaj wygrać. Z drugiej strony, przegraliśmy tylko dwoma punktami i wiemy też co Devils grają. Jestem przekonany, że w przyszłą sobotę we Wrocławiu uda nam się ich pokonać -
powiedział Jacek Śledziński, manager Warsaw Eagles.

Ofensywny poczynania Devils na zmianę ułatwiali Dawid Tarczyński, Grzegorz Mazur, Karol Pełechaty, Xavier Glenn i rozgrywający Sedrick Harris. W obronie kluczowy przechwyt zaliczył Adam Lary, wiele mocnych powaleń wpisał na swoje konto Clifford Perryman, a sackami podzielili się Przemysław Cudak i Dawid Kubicki.

W szeregach Warsaw Eagles dobrze zagrali biegacze Michał Kozdrój i Witold Szpotański, a także skrzydłowi Marcin Jodłowski i Clarence Anderson. Wśród defensorów jedną z akcji meczu przeprowadził Caleb Singleton, a defensywni liniowi kilka razy powalali gości przed linią wznowienia akcji.

Dla obu zespołów był to ostatni mecz w sezonie zasadniczym Topligi. Warsaw Eagles zajęli drugie miejsce w Grupie Północnej, co oznacza, że w półfinale rozgrywek spotkają się na wyjeździe ze zwycięzcami Grupy Południowej Devils Wrocław. Kolejna potyczka tych dwóch drużyn będzie miała miejsce już 29 czerwca w stolicy Dolnego Śląska.


Warsaw Eagles - Devils Wrocław 25:27 (0:7, 3:8, 8:6, 14:6)

I kwarta
0:7 przyłożenie Sedricka Harrisa po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Grzegorz Mazur)

II kwarta

0:15 przyłożenie Sedricka Harrisa po 50-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Sedrick Harris po podaniu Austina Smitha)
3:15 25-jardowe kopnięcie z pola Marcina Łojewskiego

III kwarta
3:21 przyłożenie Piotra Wisa po 25-jardowej akcji po podaniu Sedricka Harrisa
11:21 przyłożenie Clarence'a Andersona po 30-jardowej akcji po podaniu Shane'a Gimzo (podwyższenie za dwa punkty Jakub Zduń po podaniu Romana Iwańskiego)

IV kwarta
11:27 przyłożenie Karola Pełechatego po 15-jardowej akcji po podaniu Sedricka Harrisa
17:27 przyłożenie Krzysztofa Stojaka po 5-jardowej akcji po podaniu Shane'a Gimzo
25:27 przyłożenie Clarence'a Andersona po 60-jardowej akcji powrotnej po puncie (podwyższenie za dwa punkty Jakub Juszczak)


Mecz obejrzało 1500 widzów.

MVP meczu:  Sedrick Harris (rozgrywający Devils Wrocław)