Eagles ponownie na Narodowym

29 cze 2013

W rozegranym w sobotę 29 czerwca meczu półfinałowym Topligi Devils Wrocław przegrali u siebie z Warsaw Eagles 6:21. 

Warszawskie Orły ponownie lecą na Stadion Narodowy. Przez wielu skazani na pożarcie warszawianie pokonali po znakomitym spotkaniu faworyzowanych Devils Wrocław. Eagles do bardzo pewnego zwycięstwa doprowadziła niezwykle skuteczna gra biegowa i świetna postawa formacji defensywnej.

Jako pierwsi futbolówkę odbierali goście. Gimzo najpierw oddał piłkę Witoldowi Szpotańskiemu, po czym podał do Clarence’a Douglasa Andersona. Gdy wydawało się, że Orły po raz pierwszy przesuną znacznik, świetną akcją popisał się Kamil Żółtaniecki, który z wielkim impetem wpadł na Gimzo zmuszając Eagles do odkopnięcia piłki. Dobra postawa defensywy Diabłów dodała sił pojawiającej się na murawie formacji ataku gospodarzy. Prowadzony przez Sedricka Harrisa atak doszedł na linię 16. jarda od pola punktowego Eagles. Harris razem z Krzysztofem Wisem i Karolem Pełechatym gładko zdobywali pierwsze próby, lecz zawiedli w decydującym momencie. Cztery nieudane próby oraz przewinienie Wisa dały Eagles kolejną szansę na rozwiązanie worka z punktami.

W pierwszej kwarcie widzowie nie ujrzeli ani jednego punktu. Formacje ataku z respektem podeszły do obrony rywali, które bez większego wysiłku tłamsiły w zarodku niezbyt udane próby ofensywne.

Niezwykle wyrównany pojedynek trwał do początkowych minut drugiej kwarty. Wtedy Eagles uderzyli po raz pierwszy. Rozgrywający fantastyczny mecz Jakub Juszczak razem z Witoldem Szpotańskim raz za razem przebijali się przez pierwszą i drugą linię obrony Devils. Obaj zdobyli wiele pierwszych prób podtrzymujących akcje Eagles, które zakończyło przyłożenie Krzysztofa Stojaka. Od tego momentu Orły całkowicie zdominowały przebieg wydarzeń, co potwierdziło przyłożenie zdobyte przez Clarence’a Andersona po 70-jardowej akcji. W tej sytuacji nie popisał się Karol Mogielnicki, który źle obliczył tor lotu piłki dzięki czemu Amerykanin miał mnóstwo miejsca i czasu na złapanie posłanej przez Gimzo piłki.

Rozgrywający Orłów również może zaliczyć ten mecz do udanych. Gimzo cierpliwie oddawał futbolówkę do rąk Juszczaka, Szpotańskiego, Piotra Osuchowskiego lub Dawid Więckowskiego. Czasem posyłał podania w ręce Szymona Modzelewskiego lub Michała Śpiczko. Devils nie potrafili znaleźć recepty na bardzo solidną grę wicemistrzów Polski.

Rozkręcaliśmy się z każdym meczem, a to jeszcze nie koniec bo czeka nas finał na Narodowym, który wygramy. Wiemy, że Devils byli osłabieni, ale taki jest sport. My również borykaliśmy się z problemami zdrowotnymi. Dziękuje Devils za twardą grę i walkę do końca, ale przede wszystkim dziękuję kibicom za fantastyczny doping.
Jacek Śledziński, manager Eagles

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Eagles nadal dominowali, ale dołożyli do tego kilka efektownych akcji w obronie. Quarterback gospodarzy Sedrick Harris zanotował bliskie spotkania trzeciego stopnia m.in. z Krzysztofem Dregerem i Konradem Paszkiewiczem.

Nawet jeśli wrocławianom udawało się zdobyć większą ilość jardów, to za chwilę niwelowali swoje wysiłki poprzez przewinienia. Podopieczni Val Gunna kilkukrotnie strzelali sobie w stopę za uderzenie po gwizdku bądź przytrzymanie rywala.

W ostatniej odsłonie Orły jeszcze bardziej odleciały niezbyt piekielnym tego dnia Diabłom. Tym razem indywidualną akcją popisał się Gimzo, który dzięki dobrze postawionym blokom spokojnie podwyższył rezultat. Devils stać było jedynie na przyłożenie dwojącego się i trojącego Sedricka Harrisa.

W składzie Devils wyraźnie brakowało kontuzjowanych Xaviera Glenna, Dawida Tarczyńskiego i Grzegorza Mazura. Wielka trójka Diabłów zdobyła w tym sezonie łącznie 200 pkt, co daje blisko 50% wszystkich oczek uzyskanych przez wrocławian. Żaden ze zmienników nie był w stanie zastąpić liderów. Niemniej na wyróżnienie w diabelskich barwach zasługują Sedrick Harris, Przemysław Cudak oraz Damian Kogut.

Natomiast w barwach Eagles należy pochwalić całą drużynę. Zawodnicy trenera Phillipa Dillona w stu procentach wykonali założenia taktyczne swojego szkoleniowca.

- Na tę wygraną wszyscy bardzo ciężko zapracowali. Rozkręcaliśmy się z każdym meczem, a to jeszcze nie koniec bo czeka nas finał na Narodowym, który wygramy. Wiemy, że Devils byli osłabieni, ale taki jest sport. My również borykaliśmy się z problemami zdrowotnymi. Dziękuje Devils za twardą grę i walkę do końca, ale przede wszystkim dziękuję kibicom za fantastyczny doping. Skazuje się nas na straty, krytykuje wszelkie posunięcia, ale udowodniliśmy, że jesteśmy bardzo silni - nie tylko organizacyjnie, ale i sportowo. Dużo osób wątpiło w nas i naszego rozgrywającego, ale my wierzymy, że Shane wygra dla nas trofeum za dwa tygodnie. Czekamy na przeciwnika, ale jesteśmy przekonani o sile naszego zespołu – powiedział Jacek Śledziński, menedżer Eagles.

- Brakowało nam trzech najlepszych zawodników ataku. Ciężko wygrywać mecz bez największych broni. Niestety musimy poczekać kolejny rok, chociaż w ostatnim sezonie również odpadliśmy w półfinale gdy Niles Mittasch w pierwszej akcji zerwał ścięgno Achillesa. Wisi nad nami jakieś fatum. Jesteśmy zwycięzcą sezonu zasadniczego, ale przegranym z powodu nieszczęśliwych kontuzji. Życzę Eagles wszystkiego dobrego, ale myślę, że zwycięzca drugiego półfinału, którakolwiek drużyna nim będzie, zostanie mistrzem Topligi - ocenił Seweryn Plotan, menedżer Devils.

Dla Devils Wrocław był to ostatni mecz w tym sezonie w Toplidze. Warsaw Eagles 14 lipca na Stadionie Narodowym w Warszawie zagrają w Trawnik Producent VIII SuperFinale Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego.


Devils Wrocław - Warsaw Eagles 6:21 (0:0, 0:14, 0:0, 6:7)

II kwarta
0:7 przyłożenie Krzysztofa Stojaka po 17-jardowej akcji po podaniu Shane’a Gimzo (podwyższenie za jeden punkt Marcin Łojewski)
0:14 przyłożenie Clarence’a Douglasa Andersona po 70-jardowej akcji po podaniu Shane’a Gimzo (podwyższenie za jeden punkt Marcin Łojewski)

IV kwarta
0:21 przyłożenie Shane’a Gimzo po 6-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Marcin Łojewski)
6:21 przyłożenie Sedricka Harrisa po 3-jardowej akcji biegowej


Mecz obejrzało 500 widzów.

MVP meczu: Shane Gimzo (rozgrywający Warsaw Eagles)